Home | Audio/Video | Archiwum Planszostacji | Planszostacja 36 – Kaszubkon 2009 – Monstermaler – Gambit 7
Planszostacja 36 – Kaszubkon 2009 – Monstermaler – Gambit 7
Tagged with: Gambit 7 Kaszubkon Monstermaler
Posted by: bazik in Archiwum Planszostacji 24 sierpnia 2009 12 komentarzy
Tagged with: Gambit 7 Kaszubkon Monstermaler
2 października 2009
17 września 2009
4 sierpnia 2009
17 sierpnia 2008
17 sierpnia 2008
Pierwsze 38 min na przewijaniu – bryczki… plaża… słońce w oczy… jedzenie. Ja się strasznie cieszę, że miło spędziliście wakacje i oby zasze Wam tak miło upływały, ale jako osoba nieobecna na Kaszubkonie, a słuchająca podcastu ze względu na zainteresowania grami planszowymi odbieram ten odcinek jako w połowie skrajnie nieinteresujący.
Monstermaler już w ofercie Rebela. :-)
A może następna planszostacja o rodzinnym wyjściu na zakupy? Zdecydowanie jeden z bardziej bezsensownych odcinków.
Jaskier,
Dla mnie może być o rodzinnym wyjściu na zakupy. Byle na planszówkowe zakupy.
Każdy odcinek, który jest o planszówkach NIE jest bez sensu.
Gdyby interesował mnie stricte ośrodek i jego walory czysto turystyczne, wszedłbym pewnie na jakiegoś turystycznego bloga. Tymczasem tu jest mowa cały czas o wakacjach PLANSŻÓWKOWYCH.
Co do odcinka – bardzo fajna dyskusja na temat Kaszubkonu. Bez narzekactwa, malkontenctwa i jęczenia. Wypunktowanie wielu plusów, krótkie, treściwe i rzeczowe wypunktowanie minusów i już. O to właśnie chodzi.
Co do Monsternmaler – nie kupiłbym nawet za pół euro. Po prostu za mało miejsca w domu na gry. Jeżeli cena ma być jedynym atutem, to czemu wszyscy nie kupiliscie Chang Cheng w rewelacyjnej rebelowej cenie? Stosunek zawartości do promocyjnej ceny lepszy niż w Monstermaler. Poza tym to gra, w której mogą sobie pomóżdźyć gamerzy. To gra z replayability. Same plusy w porówaniu z Monstermaler ;P Ehhhh..
[osobiście Chang Cheng nie posiadam]
Było do tej pory kilka odcinków o Pionkach, Gratislaviach itp. Teraz jest o Kaszubkonie. Czemu wtedy nikt nie jęczał że odcinek bez sensu, a teraz są tacy co jęczą? Nie rozumiem. Kaszubkon to otwarta, planszowa impreza i wydaje mi się że warto o niej mówić.
Jacek dla mnie różnica jest oczywista. W przypadku konwentów 90% waszej gadki jest o grach z ludźmi w tle, w przypadku Kaszubkonu 90% gadki jest o wakacjach na Kaszubach z grami w tle.
Chodzi mi dokładnie o to co napisał Filippos. Odcinek jest zdecydowanie zbyt prywatny. W przypadku jakiegoś prywatnego bloga, takie nagranie byłoby jak najbardziej na miejscu, ale tutaj już pasuje raczej średnio. Planszostacja to podcast było nie było ogólopolski a relacja brzmi tak jakby to był jakiś piknik w wydaniu kilkuosobowym. Słuchanie o tym jak dzieci jeżdżą na konikach jest dla mnie średnio interesujące. Ale może ja jestem za młody i za głupi. Czas pokaże.
Apetyt na odcinek rośnie z każdym wpisem ;) Będę słuchał w weekend, w drodze na jednodniowy wypad na działkę, gdzie pewnie zaagram w coś… taki minimini kaszubkon :) Zobaczymy czy wtedy, jak będę w klimacie wyjazdowym podejdzie mi ta Planszostacja :)
Odcinek specyficzny, ale OK. W końcu Kaszubkon był imprezą dla wszystkich chętnych, dlatego nie widzę problemu w opisaniu, jak wyglądał. A to, że jest dużo na temat aktywności nieplanszówkowych też jest uzasadnione, bo wiele osób obawiało się jechać na taką imprezę ze względu na niegrającą żonę, czy dzieci. A tak wiemy, że nie ma się czego obawiać.
Ze nie ma sie czego obawiac, to sie trabi juz od 3 lat co najmniej ;)
Dla mnie odcinki z relacjami z konwentów i imprez planszówkowych są nieco mniej ciekawe, jakkolwiek doceniam, rozumiem i wspieram promowanie ich w ten sposób.
Ten odcinek był dla mnie mniej zajmujący nie dlatego, że było o konikach, nieudolnym kierowniku ośrodka czy „płaceniu na pokój” (to sobie można przewinąć), tylko dlatego, że omawiane przy okazji dwie gry nie wzbudziły we mnie najmniejszego zainteresowania.
ale niektórzy są uparci, ragozd :)