Gra, która niedługo trafi do graczy w polskim wydaniu, a w którą zagrałem w czasie Pionka jeszcze w wersji oryginalnej. Problemu nie było, bo komponenty są zupełnie niezależne językowo. A przyjemność z gry bardzo duża. (O grze pisała też już wcześniej Veridiana w Cotygodniku).
Najciekawszym pomysłem jest warunek zakończenia i sposób wyłonienia zwycięzcy. Na planszy mamy dwa tory (wspólnie biegnące, ale w przeciwnych kierunkach) – pieniędzy i sławy. 1 poziom sławy odpowiada 2 złotówkom (czy jak tam się ta waluta nazywa). Otóż startując od zera na torze sławy i pewnej wartości startowej na torze waluty kończymy grę, gdy komuś się jego znaczniki spotkają albo miną. Jako że sławę tylko zdobywamy, a pieniądze i zarabiamy i wydajemy mamy w pewien sposób wpływ na to czy nasze akcje zakończą grę. Drugi ciekawy twist, to wyłonienie zwycięzcy. Po dograniu rundy do końca sprawdzamy kto ma te dwa znaczniki najbliżej! I ta osoba wygrywa. Może się zatem zdarzyć (w wyrównanej partii), że nie ten co skończył wygra grę. Nowe i bardzo mi się spodobało!
Surowce w grze to kości w 4 kolorach oraz jak zawsze pieniądze i nasi robotnicy. Wykonanie akcji to zawsze wysłanie robotnika, a często także zużycie (oddajemy do wspólnych zasobów) kości lub pieniędzy (to zaznaczamy na torze waluty). Akcje są bardzo zróżnicowane. Od pozyskiwania kości przez ruch na Gangesie (gdzie mamy różne premie), przez budowę naszego miasta (na planszetce umieszczamy kafle jak z Carcassonne czy może Wyspy Skye) co daje dochód, sławę oraz kolejne bonusy, aż do medytowania, które zwiększa naszą karmę.
Karma jest o tyle istotna, że pozwala obrócić kość na drugą stronę, by jej wartość lepiej zaspokajała nasze oczekiwania przy niefortunnych rzutach.
Oferta kafelków do zabudowy stale się zmienia, bo ułożone w stosy pozwalają zakupić i zbudować tylko ten widoczny na wierzchu. Daje to okazję do pewnej interakcji, gdy widać na czym zależy przeciwnikowi a jest okazja, by ten właśnie kafel u nas solidnie zapunktował (w sławie lub pieniądzach).
Aby gracze jednak chcieli ku końcowi gry zmierzać (czyli po prostu zdobywać sławę i powiększać zasoby skarbca) na obu torach oraz Gangesie są ułożone kolejne meeple, które zwiększą nasze możliwości działania jeśli przekroczymy te progi. A już od połowy rozgrywki kolejni pracownicy są niezbędni do wykorzystania potencjału zgromadzonych zasobów (kości).
Zwykle gry z kośćmi sprawiają mi mniej przyjemności, bo kości mnie nie lubią. W żadnym stopniu nie odczułem tego dyskomfortu w tej grze. Z każdą wartością można zrobić wartościową akcję, a w chwilach najcięższych pomaga obracanie kości za karmę.
Różnorodność sposobów zdobywania pieniędzy i sławy wróży wiele ciekawych i odmiennych w przebiegu partii. Czekam teraz na polskie wydanie i kolejne rozgrywki w pięknie wydaną i ciekawie zaprojektowaną grę.