Set & Match – tenis stołowy [Współpraca reklamowa z Prétexte SAS] Wydawca nie ma wpływu na treść recenzji
Ten tekst przeczytasz w 4 minut

Proszę mi uwierzyć – z ręką na sercu, nie znam zasad tenisa.

Wiem, że piłka jest okrągła, a bramki są dwie – gdzie są te bramki i czemu na boisku jest siatka, nie wiem.

Ale od kiedy spróbowałem Palca Bożego wiedziałem, że lubię pstrykanki. Czy grę obsługiwaną pstryknięciem palca można nazwać doznaniem sportowym? Bo jeśli tak, to lubię gry sportowe – o ile jest w nich czym pstrykać.

I tak jak rzuciłem się jak wygłodniały rosomak na stół do Crokinole, tak rzuciłem się na Set & Match, debiut projektanta imieniem Philippe Latarse, wydane przez Prétexte. Dziś mam nadzieję i w Was zaszczepić stołowo-tenisowego bakcyla. Do rakiet, panowie i panie!

Dziś nie spotykamy się jednak w okolicznościach recenzenckich – i moja ekscytacja wobec Set & Match nie powinna Was w żaden sposób sugerować – a w okolicznościach rzuto-ocznych. Oto więc spojrzenie z lotu ptaka na zielony kort – pełna recenzja dotrze nieco później, może podczas kolejnego sukcesu naszej wybitnej tenisistki.

Neoprenowa neomurawa

Set & Match to dwuosobowa (z opcją gry w debla) gra symulująca mecz tenisa ziemnego – choć w tych okolicznościach bardziej stołowego. Siadając naprzeciw siebie gracze będą wymieniać odbicia i serwisy, zdobywając punkty, by wygrywać gemy, a z czasem nawet sety – wszystko przy użyciu jednego palca. I obojga oczu.

Poczynając o serwu, każde uderzenie ma jasno określony cel – trafić w punktujące pole. Każdy niemal fragment planszy (w wersji podstawowej plansza jest kartonowa i nieco mniejsza, niniejszy tekst powstał w oparciu o wariant XXL z matą neoprenową) to 0, 1, 2 lub nawet 3 punkty, wymagające progresywnie większej precyzji.

Rozgrywka działa tu jednak na zasadzie przeciągania liny: każdy zdobyty punkt przesuwa imponujący stożek w stronę przeciwnika bądź naszą. Kto pierwszy przepchnie go do końca – trzy pola od siebie – zdobywa punkt i przesuwa nie mniej imponującą, choć nieco płaską piramidę, o jedną pozycję w stronę zwycięstwa.

Na którym korcie się widzimy?

Set & Match – oprócz wersji planszowej – występuje w trzech wariantach kolorystycznych, odpowiadających kortom w Paryżu, Nowym Jorku i Londynie. Opakowana w pokaźny i podłużny karton gra zawiera też zestaw drewnianych znaczników oraz drewnianą „piłkę”. Instrukcja jest bardzo krótka i przejrzysta, z dużą ilością ilustracji, jest też bezcenna w przypadku spornych kwestii – gładko wyjaśnia wszystkie pozornie kontrowersyjne sytuacje na korcie.

Poddaliśmy Set & Match próbie generalnej na redakcyjnym zlocie – ZGRYWie – i emocje były naprawdę intensywne i głośne. Kolega Antares, który niejako administrował kortami, donośnym głosem spikera anonsował wszystkie zdobyte punkty i wygrane gemy, podkręcając sportową atmosferę i podnosząc swoim przeciwnikom ciśnienie, gdy po długiej wymianie piłek jedna ze stron zdobywała w końcu punkt.

Choć gra symuluje zasady prawdziwego sportowego widowiska, to ja – jako osoba niesportowa i nietenisowa – poznawałem ją jako zjawisko planszowe. Stołowe, ale sportowe tylko w tym aspekcie, że to gra zręcznościowa. I dla mnie sama mechanika pstrykania jest świetna i wciągająca. Obudowanie jej emocjami i rywalizacją tylko to wciąganie zwiększa – a próżno chyba szukać rywalizacji o większą stawkę, niż w wielkoszlemowym tenisieSet & Match bardzo widowiskowym krokiem wchodzi więc w gatunek gier zręcznościowo-pstrykanych i doprasza się o Waszą uwagę.

Pytanie jest tylko jedno – czy zadbaliście już o kondycję przed nadchodzącym turniejem?

 

 



Dziękujemy firmie Prétexte SAS za przekazanie gry do recenzji.


 

Przydatne linki:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*