GamesFanatic for AI

Gry planszowe, karciane, recenzje, felietony, nowości ze świata.

GamesFanatic for AI

Gry planszowe, karciane, recenzje, felietony, nowości ze świata.

Gry rodzinneKatalog gier - recenzje, rzuty oka i relacje z rozgrywekRzut oka

Ryby mają głos [Współpraca reklamowa z Granna] Wydawca nie ma wpływu na treść recenzji
Ten tekst przeczytasz w 2 minut

Ryby mają głos (10 Galon Tank)
Liczba graczy: 2-5
Wiek: 8+
Czas gry: 20 min.
Rok pierwszego wydania: 2020
Wydawca PL: Granna (2021)
Instrukcja do pobrania ze strony Wydawcy
Ranking BGG: 6.9/10

Ta niewielka karcianka od Granny skradła moje serce. Mamy tu dwie główne mechaniki: set collections (zbieranie zestawów) oraz I cut you choose (ja dzielę, ty wybierasz). Zbieramy różne gatunki ryb – molinezje punktują indywidualnie, gupiki punktują lepiej jak są w liczbie parzystej (bo każdy z nich daje wtedy 3pkt a jak jest ich liczba nieparzysta w naszej kolekcji to tylko 2pkt), gurami daje dużo, bo aż 5 punktów, ale zjada za to jedną rybkę, skalary punktują tylko wtedy, gdy są trzy (lub wielokrotność trzech) i tak dalej. Zbieramy zestawy w trakcie gry, aby na koniec za każdy gatunek zapunktować.

Co ważne – nie jest to gra na przewagi (tzn. jest element przewag, ale jest to tylko jeden gatunek ryb – paletki jeśli dobrze pamiętam – punktujący w ten sposób) co mnie niezmiernie cieszy. Czy zatem w ogóle mamy jakąś interakcję? Oczywiście! każda runda bowiem ma dwie fazy. Najpierw dzielimy akwarium – każdy gracz po kolei dokłada swoje trzy grosze do tego podziału. A potem wybieramy jedną z grup rybek (te grupy powstały na skutek owych podziałów). Interakcji wrednej nie ma, ale tej nie wprost jest całkiem sporo. Dzielenie i walka o zasoby. Nie ma opcji, by podsumować tę grę, że każdy sobie rzepkę skrobie. Wzajemny wpływ graczy na siebie jest bardzo mocno odczuwalny.

I właściwie trudno powiedzieć o niej coś więcej. To naprawdę prosta gra karciana. Ładnie wydana. I naprawdę dająca sporo satysfakcji (oczywiście w kategorii fillerów). W zasadzie nie zdarzyło mi się rozegrać tylko jednej partii na dany wieczór. Zawsze wracaliśmy do gry – albo od razu, albo na koniec spotkania. Także serdecznie polecam. Małe a cieszy.

Pingwin

Pingwin

Wszystko zaczęło się na przełomie wieków od ... chińczyka. Ponieważ już nigdy więcej, przy żadnym chińczyku nie udało się powtórzyć tej cudownej imprezowej atmosfery pierwszego razu zaczęła szukać innych gier, które spełniłyby jej oczekiwania. Dziś gra niemal we wszystko, poczynając od Pędzących Żółwi a kończąc na Posiadłości Szaleństwa. Zawodowo informatyk, na co dzień matka dzieciom, użytkownik Linuxa, fan Star Treka, miłośnik dinozaurów, niedoszły biolog, wielbiciel starożytnego Rzymu, pożeracz książek, z założenia człowiek ciekawy świata - jedyne czego nie znosi to polityka i II Wojna Światowa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *