Wczoraj zagościło w moim domu życie…
Seikatsu, czyli życie. Gra od 1 do 4 graczy (choć w podstawowej wersji dla 2-3), którzy wspólnie uprawiają ogród pomiędzy swoimi pagodami rywalizując o to, kto będzie miał najbardziej zapierający dech w piersiach widok na finalne dzieło.
W trakcie swojej tury gracz dokłada jeden z dwóch posiadanycb na ręku żetonów ptaków kładąc go na wolnym polu tak, by sąsiadował z innym, leżącym już na planszy żetonem (a na koniec tury dociąga z woreczka nowy żeton). Jeśli ptak na właśnie dołożonym żetonie jest identyczny jak przynajmniej jeden z ptaków sąsiadujących z nim – gracz zdobywa po jednym punkcie za ptaka, który dołożył i wszystkie sąsiadujące z nim ptaki tego samego gatunku. To są punkty możliwe do zdobycia w trakcie gry.
Drugi element, który będzie punktował – tym razem na koniec – to właśnie ów widok, o który rywalizujemy między sobą. W każdym rzędzie widocznym z perspektywy naszej pagody (a jest ich 6) odnajdujemy najliczniejszą grupę kwiatów i zliczamy żetony. Punktują one w/g dość popularnego schematu: 1-3-6-10-15-21.
Pomijając 4 żetony stawu, które są w tej grze jokerami – to w zasadzie wszystkie zasady. Nieco inaczej wygląda tryb solo. Mamy na ręku owe cztery żetony stawu oraz jeden żeton ogrodu. Układamy ogród z własnej perspektywy a po każdym dołożeniu dociągamy żeton ogrodu z woreczka. Zmieniają się tylko reguły dokładania: jeśli dokładamy żeton ogrodu – musi on przylegać do ostatnio dołożonego kafelka. Jeśli jednak dokładamy żeton stawu, wystarczy, że będzie on sąsiadował z innym żetonem umieszczonym na planszy.
O co walczymy w trybie solo?
Oczywiście o to samo, czyli zapierający dech w piersiach widok. Swoją punktację porównujemy z sumą punktów uzyskanych z widoków z perspektywy pozostałych dwóch pagód. I możemy się zdecydować na jeden z trzech wariantów: łatwy (dokładając żetony punktujemy za sąsiedztwo ptaków), średni (ignorujemy ptaki), trudny (sąsiedztwo ptaków zaliczamy na konto przeciwnika).
Dzisiejszy GF Express dotyka przede wszystkim gry solo. I zastanawiam się, czy dobrze gram… bo w trybie trudnym zawsze wygrywam. W instrukcji do trybu solo nie jest bowiem napisane kiedy dociągam żeton ogrodu. Pierwotnie uznałam, że dociągam go zawsze, bez względu na to, czy dołożę żeton ogrodu czy stawu. Dzięki temu im więcej żetonów stawu na planszy, tym większy wybór żetonów ogrodu mam w ręku, a przez to jest i większa decyzyjność, i … większe szanse na wygraną.
Ponieważ wygrywałam zawsze i to przynajmniej kilkunastoma punktami, postanowiłam zagrać tak, że dociągam żeton z woreczka tylko wtedy, gdy dołożę żeton ogrodu. W efekcie mam tylko jeden żeton ogrodu na ręku i moja decyzja polega na tym czy uprawiać ogród w danym rejonie, czy też ten rejon zmienić dokładając gdzieś jokerowe rybki (taka zmiana jest możliwa tylko 4 razy!). Ku mojemu zdziwieniu – znowu wygrałam. A w dodatku podliczając punkty nie liczyłam żetonów stawu na swoją korzyść (oryginalnie żeton stawu jest także jokerem dla kwiatów, nie tylko dla ptaków).
Cóż… albo jestem taka genialna, albo źle gram. Albo gra daje mi fory. Tak czy owak, rozegranie partii solo w istotny sposób poprawi wam humor. Bo któż nie lubi wygrywać? ;)
Pierwsze koty za płoty
Na koniec dnia udało mi się jeszcze namówić córę na szybką partyjkę i okazało się, że gra z przeciwnikiem jest tak samo przyjemna, a może nawet bardziej. Na chwilę obecną, czyli pierwsze bliskie spotkanie – jawi mi się ona bardzo przyjemnym, krótkim gatewayem o wielce prostych zasadach a mimo to sporej decyzyjności (nie wywołującej jednak downtime’u). Co będzie dalej – przekonam się już wkrótce…
Pełną recenzję Seikatsu przeczytasz tutaj.