Charterstone – rzut okiem [Współpraca reklamowa z Rebel] Wydawca nie ma wpływu na treść recenzji
Ten tekst przeczytasz w 3 minut

W ostatni weekend zasiadłem do partii w polską wersję Charterstone wydaną przez Rebel. Ponieważ cała kampania w Charterstone wymaga rozegrania 12 partii i to najlepiej w tym samym składzie osobowym, może okazać się, że pełna recenzja pojawi się dopiero po nowym roku. Zdecydowałem się więc napisać niniejszy rzut okiem, opisujący krótko podstawowe zasady gry i prezentujący moje wrażenia po rozegraniu pierwszej partii.


Tekst nie będzie zawierał spoilerów, informacje które ujawnię można znaleźć w oficjalnych materiałach dotyczących gry, a zdjęcia pochodzą ze strony internetowej polskiego wydawcy (www.rebel.pl).

Charterstone przyszło do mnie w zeszły czwartek. Od razu rzucił się w oczy spory rozmiar pudelka i dosyć uboga w grafikę okładka (przypominająca pod tym względem Azyl lub Time Stories). W środku niemal pusta dwustronna plansza z zaledwie kilkoma budynkami podstawowymi i mnóstwo pudełeczek, których zawartość będziemy poznawać w miarę rozwoju kampanii. Wykonanie gry jest bardzo dobre. Karty są trwałe, surowców customizowane na odpowiednie kształty, a całość uzupełniają metalowe monety cięższe nawet chyba od tych z Century.

Do Charterstone zasiedliśmy w składzie 5-osobowym. Według informacji z BGG, gra działa tym lepiej im więcej ludzi zasiada przy stole, postanowiłem więc zebrać jak największą liczbę graczy do wspólnej przygody. I chociaż rozgrywka w tak dużym gronie jest bardzo przyjemna i śmiem podejrzewać, że lepsza niż przy dwóch lub trzech graczach, to szybko odkryłem słabość tego rozwiązania. Już po pierwszej partii widać, że zamieszczona w instrukcji sugestia, aby kampanię przechodzić w tym gronie, nie jest na wyrost. Tymczasem – w moim przypadku – regularne zebranie piątki tych samych grających może okazać się znacznie trudniejsze niż zaproszenie jednego lub dwóch znajomych. Oczywiście problem ten ulatuje, jeżeli macie stałą grupę do grania lub zdecydujecie się rozgrywać kampanię w mniejszym składzie.

Mechanicznie Charterstone to bardzo prosty worker palcement. W ruchu stawiamy ludzika, albo zbieramy wszystkie nasze meeple z planszy. Możemy stawiać się na zajęte pola wypychając w ten sposób pracownika swojego lub innego gracza. Stawiając pracownika w określone miejsce otrzymujemy surowce, przetwarzamy jedne surowce w inne, sprzedajemy dobra zyskując reputację (przewaga w reputacji przynosi punkty zwycięstwa) albo budujemy nowe budynki na planszy.  To tyle na pierwszą partię, ale zakładam, że w razie postępu kampanii i  rozwoju planszy nasze możliwości będą się zwiększać.

O fabule, nie zdradzając szczegółów, trudno dużo napisać. Wspomnę tylko, że podoba mi się lekki, sielankowy klimat opowieści, uzupełniony pięknymi, rysunkowymi obrazkami na kartach i zupełnie nieinterakcyjną mechaniką (łatwiej tu komuś niechcący pomóc niż zaszkodzić). Kolejno dochodzące karty fabularne czyta się jak bajkę dla dzieci i zaczynam się zastanawiać czy po zakończeniu kampanii opowieść ułoży się w całość, którą będę mógł przeczytać synkowi na dobranoc.

Same wrażenia po jednej partii mam jednak mieszane. Z jednej strony podoba mi się prościutki worker placement, a bajkowa historia jak dotąd odkryta na kartach jest ciekawa i wciągająca, z drugiej liczyłem jednak na więcej wysiłku intelektualnego i jakiś ciekawy twist mechaniczny. Do tego pierwsza partia trwająca około dwie godziny w przeważającej mierze polegała na zapoznawaniu się z zasadami i instrukcjami zamieszczonymi na coraz to nowo odkrywanych kartach, które na dodatek niekiedy wydawały się niejasne i mało klarowne.

Niemniej jednak pierwsza partia zaintrygowała wszystkich grających na tyle mocno, że do kolejnej zasiądziemy z dużą chęcią i nadzieją na rozwój mechaniki i ciekawe pokierowanie dalszą historią.

 



Grę Charterstone kupisz w sklepie


 

Dziękujemy firmie Rebel za przekazanie gry do recenzji.


 

Przydatne linki:

One comment

  1. Ink

    Z dystansu kilku partii powiadam: będzie lepiej :) Pierwsza rozgrywka jest bardzo niemiarodajna.

Leave a Reply to Ink Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*