Przed dzieciakiem (ewentualnie dwoma, trzema, czterema lub nawet pięcioma) kładziemy planszę podziemi. Podziemia są na razie puste. Może akurat przydomek „tajemnicze” jest tu trochę na wyrost, ale fakt, że nie o zagadki tu chodzi, a o czystą wyobraźnię przestrzenną, wystarczy do dobrej zabawy. I plus za możliwość rozgrywki jednoosobowej: zamiast sadzać pociechę przed telewizorem lub komputerem, zapuszczamy jej tekturowe loszyska i mamy święty spokój.
Kolejna gra i kolejne pozytywne zaskoczenie. Tajemnicze Podziemia podobają się zarówno młodszym, jak i starszym dzieciom. To pierwsza chyba pozycja, w której opis przygotowania rozgrywki zajmuje więcej miejsca od opisu jej przebiegu! Banalne zasady, rozwijająca mechanika, szybkość rozgrywki i przyjemny temat. Czego chcieć więcej?
Gra polega na budowie podziemi. Z 20 kafelków wykorzystamy 16. Wszyscy korzystamy w danej partii z tych samych i w tej samej kolejności (jedna osoba losuje kafelek ze swojej puli, a pozostali dobierają ten sam ze swoich odkrytych zasobów), ale sposób budowy zależy już od każdego z osobna. Dobrze by było, aby dzieciom postawić jakąś przeszkodę/zasłonkę, gdyż mają tendencję do zaglądania, co robią współgracze, a wtedy zabawa jest mniejsza. Tak naprawdę gra jest logiczną jednoosobową łamigłówką, którą uspołeczniono poprzez zasadę dobierania tych samych kafelków, no i porównania swoich końcowych wyników. W praktyce jednak takie rozwiązanie nijak nie razi.
Podziemia budujemy z układów ścian i korytarzy, pośród których ukryte są skarby i/albo potwory. Celem gry jest budowa takiego układu, który po przejściu (ruszając od wejścia do podziemi) pozwoli nam natrafić na jak najwięcej skarbów (wartych 1 punkt) i uniknąć możliwie wszystkich potworów (zabierających 2 punkty). Punkty podlicza się za pomocą sympatycznych kolorowych łezek.
Istnieją dwa warianty rozgrywki. Pierwszy, określony w zasadach mianem prostszego, wydaje się w ogólnym rozrachunku przynosić więcej chaosu. Ja polecam drugi typ, który polega na dokładaniu kolejnych kafelków po sąsiedzku do już wyłożonych (zamiast gdzie popadnie, jak w trybie pierwszym). Pod koniec szybkiej rozgrywki będzie po prostu mniej newralgicznych miejsc, w które trzeba będzie upchać konkretny układ korytarzy, aby całość podziemi trzymała się, za przeproszeniem, kupy.
PLUSY i MINUSY
Gra na pewno rozwija wyobraźnię przestrzenną. Jest przyjemna wizualnie i dzieci niezwykle chętnie kilka razy z rzędu mierzą się z budową na coraz to innej planszy (plansze różnią się układem stałych skarbów i potworów).
Wadom takim jak tendencja do podglądania i tendencja do podmieniania nie pasujących kafelków można zapobiegać intensywnym monitoringiem (jeśli nam to w ogóle przeszkadza, że dzieci naginają zasady). Jedyną zasadną wadą może być konieczność czekania na wszystkich współgraczy, aż każdy umieści na planszy swój kafelek, zanim odkryty zostanie kolejny obowiązujący żeton. Niektóre dzieci myślą szybciej, nie rozkminiają każdego możliwego ułożenia (z czasem możliwości przybywa) i będą zmuszone czekać na te, które nie umieją się zdecydować albo upierają się szukać tak długo, dopóki nie znajdą idealnego rozwiązania.
W podsumowaniu mogę napisać tylko jedno – ZASKAKUJĄCO przyjemna gra. Prostymi środkami osiągnięto wciągający i edukujący efekt. Co prawda kafelki mogłyby być trochę grubsze, ale nie umniejsza to nijak pozytywnych walorów samej rozgrywki. Oby ta tendencja do projektowania prostych, ładnych i ciekawych gier dla najmłodszych nam się utrzymała!
Złożoność gry
(1/10):
Oprawa wizualna
(7/10):
Ogólna ocena
(9/10):
Co znaczy ta ocena według Games Fanatic?
Gra tak dobra, że chce się ją polecać, zachwycać nią i głosić jej zalety. Jedna z najlepszych w swojej kategorii, której wstyd nie znać. Może mieć niewielkie wady, ale nic, co by realnie wpływało negatywnie na jej odbiór.
A to nie jest aby klon Labyrinthu dra Knizii?
Masz rację, powstało na bazie gry znanej z telefonów komórkowych
Nie wiem, nie znam. Poproszę linka, to porównam. (Szukałam na BGG, ale nie znalazłam.)