Qwixx, czyli tegoroczna nominacja do Spiel des Jahres, to jedna z mniejszych i zdecydowanie lżejszych pozycji mijającego roku. Niedawno miałam okazję ją recenzować i muszę przyznać, że bawiłam się przy tym naprawdę świetnie. Banalne zasady, ale wcale niebanalna rozgrywka, krótki czas gry i porządne, niemieckie wykonanie. Zapraszam do oglądania filmu!
Więcej moich filmów znajdziecie na stronie Board Game Girl!
Grałem parę razy w to cudo i chciałem je wyrzucić przez okno. Nie widzę ani jednego powodu, dla którego miałbym sięgnąć po Qwixxa, a nie Zaginione Miasta albo nawet Keltisa. Qwixx to dla mnie ogniwo pośrednie pomiędzy Knizią a Monopolem. Nawet moja 10-letnia córa powiedziała, że nigdy w to już nie zagra, bo jest losowo i nudno. Cena to nie wszystko. Lepiej dołożyć 20-30 złotych i poszukać czegoś, co ma smak. Nominacja do SdJ to znak, że zachodnia cywilizacja ma się ku końcowi. 2/10
A to ciekawe, wśród moich znajomych, zarówno growych jak i niegrowych, sprawdza się znakomicie, często nawet w warszawskim centrum eurosucharów, Chwili, bywa grany i to z dużą frajdą. Ale to może dlatego, że ja lubię swoje hobby i generalnie z entuzjazmem podchodzę do gier. Nie to, co stara warszawka :)
Ciesz się chwilą (nomen omen), bo neofityzm przeminie niczym wspomnienie pierwszego seksu, a na starość będziesz klarował młodym, że liczy się wnętrze. Z przyrodą nie wygrasz. :)
Vester, przecież Ty grasz krócej ode mnie – to neofityzm, czy po prostu stetryczenie? :D