Myślę, że ta informacja zasługuje na osobny wpis: Frank Kulkmann, którego blog G@mabox jest jednym z najpoczytniejszych w planszówkowym światku, uznał grę 51 Stan za jego osobisty Hit Targów 2010! Ale także inne nasze gry zostały przez niego docenione. Chciałbym podkreślić – pisze Kulkmann – że jestem całkowicie zaskoczony tak dużą ilością polskich gier wysokiej jakości, które pojawiły się w tym roku. Miałem ciężki orzech do zgryzienia wybierając moją osobistą rekomendację spośród 51 Stanu, K2 i Magnum Sal. Wszystkie trzy zdecydowanie zasłużyły na znacznie lepsze miejsca w rankingach Fairplay i BGG. Tak więc w tym roku na targach Spiel rządziła Polska!
A przecież oprócz wyżej wymienionych, pozytywnie zaprezentowały się również Basilica, Show Business, Master of Economy czy Alchemicus, które mogli obejrzeć planszówkowicze z całego świata dzięki świetnym prezentacjom w kanale video BGG. Był tam też omawiany dodatek do Conflict of Heroes, czyli Price of Honour: Poland 1939. Było stoisko Kuźni Gier z ich Pirates 2ed i dodatkiem do Kingpina, do tego ruletkowe Abetto… Jednym słowem: wystawiliśmy naprawdę silną reprezentację!
P.S. Pirez – dziękuję za informację ;)
Hurey! Hurey! Ekhm, znaczy się…
Hura! Hura!
Kolejna dziedzina, w której
zgniły Zachód nie dorasta nam
do pięt!
(Chciałem tylko okazać swój
entuzjazm dla tej informacji.
Gratuluje wszystkim wyróżnionym,
bo zakładam, że ten Kulkmann to
jakiś obersturmbannspieler jest.)
Dominus, jak nas już Niemcy chwalą, to faktycznie jest się z czego cieszyć :)
Kulkmann to gostek, który – oprócz tego że prowadzi fajnego bloga z recenzjami plansżówek – pisze rokrocznie obszerne relacje z Essen. Poczytne całkiem :)
Gdyby planszówkowe VIPy miały swój 'Taniec z gwiazdami’, to Kulkmann wystąpiłby w pierwszej edycji i po programie ożenił się z Marcinem Hakielem. Taki jest sławny ;]]]
Więc wiesz… ;]
Tak też myślałem.
Naprawdę jest we mnie coś z
,,polaczka” bo pochwały z Zachodu,
chociaż nie bezpośrednio do mnie,
traktuję tak jakoś…osobiście.
Ciekawe czy różnice kulturowe w
rozumieniu ogólnym, sprawiają że
twórca z danego kręgu kulturowego
może być szczególnie atrakcyjny dla osób
z innego, ale konkretnego dość podobnego kręgu.
Np. na Śląsku gramy częściej w euro a w Wawie w częściej Ameritrashe (nie próbuję urazić Warszawiaków, studiowałem w tym mieście i wiem, że euro też jest bardzo popularne). Chodzi mi o statystykę, bo wiadomo, że ludzie są różni wszędzie. Zauważyłem po prostu, że numery 1 i 2 na liście ,,pochodzą” ze Śląska (i tym razem nie próbuję…)
ciekawe, w jakiejs innej warszawie mieszkam, nie widzialem zadnych at-fanow tutaj nigdy chyba, jedyny kontakt z at jaki mam w kontekscie polski to odrobine fanatyczny muttah na forum
Nie jest to ,,prawdziwy” przykład, dlatego nie chciałem być źle zrozumiany. Chociaż Wawa jest ogólnie bardziej amerykańska, więc pewnie to mnie skłoniło do podania takiego przykładu.