Po wczorajszym miażdzącym zwycięstwie ekipy Portugalii zapewne wielu z nas chciałoby zostać rodakami Ronaldo i spółki. Szansę na to da nam najnowsza gra Maca Gerdtsa, której premiera planowana jest na tegorocznych targach w Essen.
W Navegador wcielimy się w XV w. żeglarzy portugalskich odkrywających i kolonizujących nowe lądy. Dzięki ekploracji i eksploatacji nowych ziem będziemy mogli rozbudować swoją flotę, zatrudnić wielu kolonistów i żeglarzy i zdobyć kontrolę na dającymi różne przywileje budynkami. Z zadowoleniem przyjmuję fakt, iż sercem mechaniki będzie rondel – bardzo lubię ten „silnik” i cieszę się, że po (niezbyt udanym moim zdaniem) The Princes of Machu Picchu autor wraca do swego oryginalnego pomysłu.
Gra ma trwać około 90 minut i działac przy różnej konfiguracji liczby graczy (2-5). Póki co wielu szczegółów jeszcze nie znamy (na szerszą analizę przyjdzie czas po publikacji angielskiej wersji instrukcji) – na razie muszą wystarczyć zdjęcia wstępnej wersji, dające nadzieję na klimatyczną i czytelną oprawę graficzną.
Osobiście uwielbiam taką tematykę, więc jeśli tylko skalowalność gry będzie przyzwoita, to nie będę na siłę szukał oryginalności, tylko z przyjemnością wsiądę na pokład statku i krzyknę „cała naprzód ku nowej przygodzie!”. A Wy?
A ja nie grałem w żadną grę z rondlem :/ Może w końcu nadrobię zaległości przy tej grze
Eeee tam, Gerdts się skończył ze dwa rondle temu;)
Zapowiada się wtórne, nudne i suche euro, do tego z rondlem ;-)
Święte słowa Don Simon z tym szukaniem oryginalności na siłę :).
Kiedyś też jej szukałem, a od jakiegoś wychodzę z założenia, że jak gra zapowiada się dobrze to trzeba dać jej szanse w myśl zasady lepsze wrogiem dobrego :).
w piątek poznałem w końcu Atike. plansza i elementy w grze powyżej wyglądają podobnie. Antike mi się w ogóle nie spodobało więc do Navegador pewnie nie siądę. mam wrażenie, że styl euro nie ma już zbyt wiele do zaoferowania graczom.
Happosai – sprobuj jeszcze Imperial 2030. No i mi sie rondel naprawde podoba. Jesli tutaj go podleje jakims bardziej klimatycznym sosem to ja jestem kupiony (a gra sprzedana).
@happosai
I Bóg spojrzał z niebios i rzekł: „gatunek ludzki nie ma już zbyt wiele do zaoferowania” ;)
Konev – raczej kiepskie porównanie, ale rozumiem o co Ci chodzi;) nie zmienia to jednak mojego odczucia, że eurogry od jakiegoś czasu mimo wszystko stoją w miejscu.
Don Simon – aktualnie bardzo staram się o zakup Imperiala do naszej klubowej biblioteczki. jak zagram to porównam;)
@happosai
Porównanie to oczywiście tylko żart, ale spójrz na to z innej strony.
Idziesz do kina na kolejny film sensacyjny, kolejny z Brucem Willisem, kolejny o Robin Hodzie, kolejną komedie romantyczną, sięgasz po kolejną książkę fantasy, kolejny thriller polityczny, kolejną książkę z serii o swoim ulubionym bohaterze i tak można wymieniać bardzo długo.
Natomiast siadasz przy grze planszowej i oczekujesz szoku, zaskoczenia i oryginalności przedefiniowującej cały gatunek. Przejaskrawione, ale wiesz o co chodzi?
Dokładnie to co napisał Don Simon – nie szukajmy na siłę oryginalności. Czasami będą wychodzić oryginalne tytuły, ale bez przesady :).
Konev, dokładnie. To tak, jakbyś oczekiwał, że nowy samochód będzie latał obracając się wokół własnej osi, albo będzie w kształcie kuli, która toczy się po drodze.
Happo – a jak ja jakiś czas temu mówiłem, że po pewnym czasie grania w planszówki trudno znaleźć nową dobrą eurówkę to, delikatnie ujmując, miałeś odmienne zdanie ;)
A moim zdaniem prawda taka, że euro cały czas rozwija się podobnie, a że na początku hobby nową mechanikę poznawało się co 5 minut to już nie wina gatunku :)
To jak z winami – albo z doświadczeniem dostrzega się coraz subtelniejsze różnice, albo się dochodzi momentu, w którym się nie jest w stanie tych smaków już rozróżniać.
W tym wszystkim to już nawet nie chodzi o jakąś niesamowitą nowatorskość tylko o odrobinę charakteru. Coraz częściej wychodzą gry po prostu nijakie. Sami przyznacie, że wtórność jest powszechnym zjawiskiem(nie zawsze całkiem negatywnym, ale jednak często doskwierającym) a ja dodam do tego nijakość większości nowości i tak oto powstaje mój pogląd na gry euro:)
Na szczęście jednak wplątuje się subtelnie w to wszystko kwestia gustów;)
Kwiatoszu, może faktycznie masz rację. Po prostu nie jestem znawcą gier… ani win(a szkoda;)
Nawet nie tyle znawcą, co miłośnikiem gatunku – wtedy się te niuanse wszelakie wyłapuje automatycznie. Ale to już przesada, jak gra jest nudna to jest nudna i tyle, nie ma co na siłę się głębi doszukiwać ;)
Hehe, fajny portret :D Chyba polecę Mac Gerdtsowi, żeby wziął właśnie ten rysunek.