
Planszostacja 38 – Wydawnictwo Portal – Ignacy Trzewiczek – Stronghold Ten tekst przeczytasz w < 1 minutę

Posted by: bazik in Archiwum Planszostacji, Wywiady 15 września 2009 17 komentarzy
Tagged with: Ignacy Trzewiczek Pionek Portal Stronghold
Błagam proszę o ograniczenie używania słowa „fajnie” :)
Odnośnie odcinka – mam nadzieję, go gościa wypytaliście o wszystko, bez skrupułów :)
Słabo słychać tego co powinien być najlepiej słyszalny w tym odcinku;/
No niestety – sprzet Trzewika na lepsza jakosc nie chcial pozwolic. Rozwazalismy, czy jest sens puszczac taki odcinek, ale moze jednak uda sie cos z niego wykrzesac. Ewentualnie trzeba bedzie zrobic synopsis :).
Dobry odcinek, Trzewik nawija równie fajnie jak pisze.
jeden z 3 podcastow jakich sluchalem, pierwszy do konca :) szkoda, ze Trzewki tak slabo slyszalny.
Trzewik slabo slyszalny, ale na sluchawce – daje rade, pewnie w samochodzie bym sobie nie posluchal. Bardzo fajny odcinek :-)
Ja próbowałem słuchać w tramwaju i niestety ze słów Trzewika mało co rozumiałem.
Było ciężko z trzaskami, szumami i bardzo nierównym poziomem dźwięku, ale odcinek na tyle ciekawy, że nie żałuję zmarnowanych komórek słuchowych.
No niestety jakość średnia, ale taki jest Skype – zdaje się, że dynamicznie dostosowuje jakość do aktualnych możliwości łącza. Ja tam rozumiałem, a jak nie, to przewijałem i dawało radę się wsłuchać.
Ciekawy odcinek, można dużo dowiedzieć się o Trzewiku. Dla mnie największym zaskoczeniem było, że robi gry, których nie lubi. Np. opisy jego pracy nad Strongholdem dawały wrażenie, że jest zachwycony tematyką i grą, a tu wychodzi, że nie.
fajny odcinek – dziękuję
W odcinku padło pytanie o ew. sukces Strongholda w naszym kraju. Moim zdaniem to murowany hicior. Gra nie jest lekka i łatwa ale swoje miejsce na rynku na pewno znajdzie.
Mam pytanie – czy gdzieś jest RSS do samego podcasta, a nie całego serwisu?
Powiem szczerze: nie lubię radia. Ten typ medium zawsze mnie potwornie nudził. W dzieciństwie kojarzył mi się z Urszulą Sipińską, komunikatami „na Bugu we Włodawie 5, ubyło 1”, czymś tam „wysokozaazotowanym koksowniczym pierwszym”. W późniejszych latach irytowały mnie krótkie informacje przeplatane jinglami i bezpłciową muzyką, albo popisami czadowo-odlotowych prezenterów. Nawet tematyczne audycje, które teoretycznie powinny mnie interesować, przeważnie wywoływały „ziewotok”. Nie wiem, chyba taki styl przekazu nie jest dla mnie. Ale muszę przyznać, że Wasze audycje są naprawdę wciągające i autentycznie ciekawe. Przesłuchałem wprawdzie dopiero kilka odcinków Planszostacji, ale jestem pod wrażeniem. Myślałem na początku, że nie zdzierżę półtoragodzinnych gadek. Ale teraz wydaje mi się, że i trzy godzinki byłyby ok.
Przeczytałem kilkanaście wypowiedzi pod różnymi odcinkami i mam parę uwag do komentujących. Nie rozumiem czepiania się o to, że polskie gry niezbyt często są tematem audycji. A właściwie niby dlaczego mają być? Jak na razie dobre polskie tytuły można policzyć na palcach jednej ręki. Któryś z użytkowników poczuł się oburzony, że Don Simonowi nie przypadły do gustu Pędzące żółwie. Miały mu się spodobać, bo to rodzima produkcja? Powinien unikać „niepoprawnych” sformułowań w imię jakiegoś niezdrowo pojmowanego patriotyzmu? Przecież to jego opinia, całkowicie subiektywna. Recenzje, komentarze itp. nie należą do gatunków informacyjnych, tylko publicystycznych. Jeśli recenzent uważa, że coś jest do bani, to ma prawo nazywać rzeczy po imieniu. A nie owijać w bawełnę, by wspierać wszystko, co polskie. Tu pojawia się moja druga uwaga odnośnie różnych wpisów. Nie widzę powodu, by dla rodzimych produkcji stosować taryfę ulgową. To nie głęboka komuna. Na rynku jest sporo wydawnictw, papieru nie brakuje, drewna i plastiku również. A mam wrażenie, że niektórzy by chcieli, by o rodzimych produkcjach wyrażać się wyłącznie w samych superlatywach i unikać krytyki. Czesi jakoś świetnie sobie radzą z grami. I jak pokazuje przykład Strongholda, my również możemy robić znakomite gry. Nie półprodukty, nie byle co.
I ostatnia uwaga. Kilka komentujących osób uwielbia tzw. poprawność polityczną. Z tym, że posuniętą do granic absurdu. Zarzuty dotyczące niestosownych wypowiedzi autorów Planszostacji są naprawdę dziwaczne. Mam nadzieję, że nie wpłyną one na zmianę charakteru audycji. Nie chciałbym, żeby Planszostacja przypominała suche i nudne informacje, w stylu „na Bugu we Włodawie…”.
już miesiąc bez nowego odcinka :( chlip chlip…
Odcinek wczoraj nagraliśmy, tak więc niedługo się pojawi.
Ups, coś mi się poplątało z tymi Pędzącymi żółwiami :) Ale istota rzeczy nie uległa zmianie :)