Home | Wiadomości | Aktualności | Uratuj świat przed Obamą (albo McCainem)

Uratuj świat przed Obamą (albo McCainem)
Ten tekst przeczytasz w 2 minut

Tom Hancock w relacji z konwentu Origins opublikowanej na blogu Fortress: Ameritrash dość szczegółowo przedstawia nowy prototyp spółki autorskiej Jason Matthews i Christian Leonhard, autorów głośnej gry 1960: The Making of the President. Jak pisze Hancock, gra nieco przypomina 1960, ale jednocześnie jest pod wieloma względami znacząco inna, zawiera rozwiązania które wydają się być niezwykle interesujące.

Pierwsze podobieństwo, to tematyka. Znowu wcielamy się w szefa kampanii prezydenckiej w USA, tym razem w wyborach w roku 2008, stając po stronie Baracka Obamy lub Johna McCaina. Tym razem jednak mamy do czynienia z grą karcianą, której rozegranie zajmuje około 30 minut (!). Gracze dociągają kolejne stany z talii i walczą w tych stanach o zwycięstwo. Każda karta stanu ma dwa ważne tory – ekonomiczny i polityki zagranicznej, oraz tor decydujący o tym, które z tych dwóch zagadnień jest w tym stanie ważniejsze. Dodatkowo każdy stan ma swoją charakterystykę demograficzną, obrazującą przekrój ludności. Gracze zagrywają karty pozwalające manipulować tymi wskaźnikami i wykorzystywać je dla swoich celów. Ten z graczy, który zapełni cały tor ważniejszego z dwóch zagadnień, wygrywa dany stan i zdobywa związaną z nim liczbę głosów elektoralnych. Po rozstrzygnięciu danego stanu odkrywana jest karta wydarzenia, którego efekty wpływają na kolejny wylosowany z talii stan, w którym walka jest kontynuowana.

Jednak najciekawszym aspektem gry wydaje się fakt, że talie graczy liczą 45 kart, jednak do rozgrywki używa się tylko 15 z nich. Te 15 kart trzeba wybrać przed grą, ustawiając swoją talię na określoną strategię. Budowanie talii przebiega w prosty sposób – gracze losują 3 karty i jedną z nich zostawiają w swojej talii. Powtarzają tę czynność 15 razy, przeglądając wszystkie 15 kart. Zgodnie z tym co pisze Hancock, karty pozwalają na bardzo, ale to bardzo szeroki zestaw strategii. Opisywane w artykule przykłady to talia dla Obamy, skupiająca się na powiększaniu wagi zagadnień ekonomicznych, ponieważ w tej dziedzinie Obama ma delikatną przewagę już na początku oraz talia skupiająca się na kartach pozwalających na dociąganie nowych kart z talii, budująca większą – a więc groźniejszą w grze – rękę gracza.

Tyle opisu prototypu, w podsumowaniu dodam od siebie, że gra trafia na mój radar. Gorąca tematyka, która w zeszłym roku dotknęła każdego z nas, uproszczona mechanika i skrócony czas rozgrywki, prawdopodobnie niezła cena – w końcu to karcianka i ciekawe rozwiązania zwiększające regrywalność – to wszystko wydaje się świetnie rokować.

8 komentarzy

  1. Avatar

    1960 bardzo m się podoba – ale to może właśnie dlatego, że nie mam zbyt wielu rozgrywek za sobą…?

    Nową grę duetu Leonhard&Matthews włączam oczywiście do swojej listy zakupowej, choć pojedynek Obama-McCain nie był akurat szczególnie pasjonujący :/ Interesujące jest to, że poprzez dobór 15 z 45 kart, zasymulowano strategiczne decyzje sztabów wyborczych, dotyczące wyboru programu i grup docelowych, które będą celem kampanii wyborczej.

    Ciekawe

    Hm, a może w podobny sposób dałoby radę zmodyfikować 1960, hm???

  2. Ja_n

    1960 będzie trudniej, bo tam wydarzenia na kartach dotyczą konkretnych stanów, na inne nie działają. To spowoduje, że wybierając tylko niektóre z nich nastawisz się na konkretne stany. Przeciwnik nastawi się na inne nic nie wiedząc o Twoich zamiarach i zdecyduje przypadek – walka w tych kilku stanach, które razem postanowiliście zaatakować. Tutaj jak rozumiem karty są generyczne – można je zagrać na dowolny stan (aktualnie rozpatrywany) i dlatego wybiera się strategię, a nie strategię + miejsce.

  3. Avatar

    Podoba mi się sama idea draftu – pozwala uzyskac większą kontrolę nad talią.

    Np
    Jeszcze przed rozpoczęciem właściwej rozgrywki gracze z talii ciągną 7 x 3 karty każdy. Z tych trzech, odrzucają dwie za każdym razem. Powstają w ten sposób cztery stosiki:
    I i II – po 7 kart – do wykorzystania przez każdego z graczy w I turze
    III – 28 kart – gracze dobierają z niego zakryte karty w dwóch kolejnych turach – bonus jest taki, że znamy 50% kart, które się tutaj pojawią
    IV – reszta – normalnie losowana

    Symuluje to (wg mojej skromnej opinii :]) – elementy strategii sztabów, i rosnącą nieprzewidywalność kampanii

  4. Avatar

    bardzo fajny pomysl. jak przy 1960 zasypiałem tak w 30 minutowa batalie o prezydenturę w USA chętnie zagram.

  5. Avatar

    Zapowiada się interesująco, choć raczej interesująco na zasadzie „najpierw zagrać u kolegi”, niż „biegiem do sklepu”. Zawsze coś.

  6. Avatar

    Pomysł fajny, ale przypomina mi Blue Moon.

  7. Avatar

    A mnie to brzmi trochę jak karciana wersja
    Die Macher :)

Leave a Reply to kruck Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*