Home | Felietony | Tworzenie gier | Poradnik dla twórców gier – część XVI

Poradnik dla twórców gier – część XVI
Ten tekst przeczytasz w 2 minut

Zgodnie z zapowiedzią sprzed tygodnia, dzisiaj na temat tego, dlaczego lepiej gry samodzielnie nie wydawać.

Gdy decydujesz się samodzielnie wydać grę, jest to jednoznaczne z rozpoczęciem prowadzenia działalności gospodarczej. Jeżeli gra odniesie sukces, będziesz musiał poświęcać tygodniowo 40, 50, 60 a może nawet więcej godzin na prowadzenie firmy. Gdy masz jakieś inne zobowiązania – wychowanie dzieci czy stałą pracę, z której nie chcesz rezygnować, musisz najpierw zastanowić się, czy na wszystko wystarczy ci czasu.

Poza wymaganiami czasowymi, prowadzenie biznesu wymaga umiejętności i predyspozycji, które nie wszyscy mają. Czy wiesz na przykład, jak zdobywać pieniądze na działalność, jak znaleźć rzetelnych kooperantów (artystów czy drukarzy), jak kierować pracownikami, jak organizować promocje itd.? Musisz też pamiętać o magazynowaniu, logistyce, być gotowy na kontakt z potencjalnymi klientami itp.

Prawdopodobnie największym problemem jest jednak to, że samodzielnie wydając grę ryzykujesz pieniądze i to czasem nie tylko swoje, ale także rodziny i przyjaciół. Musisz liczyć się z tym, że gra może nie osiągnąć sukcesu i wtedy poniesiesz straty. O ile nie jesteś bardzo bogaty, zastanów się poważnie, czy na pewno warto podejmować takie ryzyko.

W roku 2002 do firmy Wizards of the Coast trafiła przesyłka, zawierająca gotową grę, składającą się z ponad 100 bogato ilustrowanych kart, opis działań promocyjnych, jakie zostały już przeprowadzone na jednym z konwentów oraz płytę CD ze szczegółową instrukcją gry. Oceniłem, że autor musiał zainwestować jakieś 50 tysięcy dolarów w samodzielne wydanie gry. Nasz dział Research & Development przeanalizował grę i okazało się, że jest to kolejna podróbka Pokemona. Następnego dnia autor zadzwonił z pytaniem, czy nasza firma jest zainteresowana zakupem licencji.

– „Czy grał pan kiedyś w karty Pokemon?” – zapytałem.
– „Nie, ja jestem biznesmenem, prowadzę firmę. Zatrudniłem ludzi do opracowania zasad gry”
– „Jest poważny problem z pańską grą. Została skopiowana z Pokemona”
– „To niemożliwe. Moi projektanci zapewniali mnie, że jest całkiem oryginalna. Główny projektant jest 25 w rankingu World Gamers, więc musiałby wiedzieć”
– „Nie ma czegoś takiego, jak ranking World Gamers. Pańscy projektanci wprowadzili pana w błąd. Skopiowali Pokemona, wiec nie tylko nasza firma nie wyda pańskiej gry, ale każdy potencjalny wydawca może narazić się na problemy prawne, gdy będzie chciał ją opublikować”
Po drugiej stronie słuchawki nastąpiła dłuższa chwila ciszy.
– „Czy jest pan pewien?” – zapytał rozmówca zmienionym głosem
– „Bardzo mi przykro, ale został pan oszukany”

Ta historia pokazuje, jak istotne jest wstępne rozeznanie rynku, zanim jeszcze zaangażujesz pieniądze w wydanie gry. Najlepiej przejdź się po okolicznych sklepach, popatrz, co jest na półkach i porozmawiaj ze sprzedawcami o tym, czego szukają klienci. Dowiedz się, jakie gry najlepiej się sprzedają i dlaczego właśnie te. Posłuchaj ich opinii, na temat swojego pomysłu. Być może usłyszysz w odpowiedzi „O taką właśnie grę pytają 8-letni miłośnicy wrestlingu”. To oczywiście żart – nie można tworzyć gry dla tak wąskiej grupy potencjalnych klientów. Ale znacznie częstszym błędem jest stworzenie gry, która ma być w założeniu dla wszystkich. Lepiej jest mieć podczas tworzenia gry pogląd, dla jakiej grupy docelowej czy też dla jakiego segmentu rynku jest przeznaczona.

8 komentarzy

  1. Jax

    jak to nie ma World Gamers? ja jestem 532 w World Gamers i 1389 w European Gamers :D

  2. Mst

    Chyba na odwrót. ;-)

  3. Avatar

    Z VII części : „I co się okazało, po dokładnym przyjrzeniu się tej grze? Była faktycznie „jak Pokemon”. Wyglądało na to, że autor zmienił tylko grafikę, nazwy postaci i symbole.”, całkiem podobna historia. Albo wizardy mają obsesję na punkcie Pokemona, albo fałszerze tej gry ich prześladują… ;p
    A poza tym kto jest najbardziej uważnym czytelnikiem cyklu pana Michała?!?

  4. MichałStajszczak

    Nie wiem, czy autor książki dwa razy przytoczył tę samą historię o podróbce Pokemona, czy też podróbki Pokemona były tam tak częste. Podejrzewam, że naśladowców Pokemona mogło być więcej, bo podawane przez autora liczby, dotyczace popularności tej gry są oszałamiające. Pokemon przyniósł w ciagu 5 lat wiekszy zysk, niz Monopoly wypracowało przez 65 lat. Do czasu napisania tej książki przychód ze sprzedaży kart Pokemon wyniósł 3 miliardy dolarów

  5. Avatar

    Tak Necr! Ty jesteś najpiękniejsza!

    Ale w lesie, z 7 krasnoludkami mieszka
    księżniczka- domina-maris…

    O! Jakie dobre jabłko…

  6. Pancho

    Z tego co pamiętam to wspominali w tej książce, że Pokemon sprzedał się lepiej niż Trivia Pursuit i – choć trudno uwierzyć – lepiej niż Magic: the Gathering.

  7. Avatar

    W sumie to podrobienie Pokemona jest chyba legalne kiedy zmienisz „grafikę, nazwy postaci i symbole”.

  8. Avatar

    Ten większy zysk może być wynikiem lepszego, a raczej słabszego, dolara. Monopoly jest sprzedawane od 80 lat i sprzedało się w ok. 800 milionach egzemplarzy. W tym czasie wartość dolara spadła pewnie 10 krotnie.

    A szał na pokemony wszyscy pamiętamy, chociażby z perspektywy starszego rodzeństwa.

    Przypomnę jeszcze że takie gwiazdy jak Elvis czy The Beatles zarobiły znacznie mniej niż dzisiejsze gwiazdy. A przecież trudno porównywać do nich jakiegokolwiek
    ze współczesnych idoli.

Leave a Reply to dominusmaris Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*