Home | Felietony | Tworzenie gier | Poradnik dla twórców gier – część VIII

Poradnik dla twórców gier – część VIII
Ten tekst przeczytasz w 2 minut

Skąd się biorą nowe gry?

Takie naiwne pytanie stanowi tytuł kolejnego rozdziału książki Briana Tinsmana. Dla czytelników bloga większość zawartego w tym rozdziale tekstu to zapewne „oczywista oczywistość” aczkolwiek pewne informacje, np. na temat dystrybucji gier, a szczególnie rynku hurtowego w Stanach, były nawet dla mnie zaskakujące.

Projekt

Każda nowa gra rodzi się z czyjegoś pomysłu. Dobrą wiadomość stanowi informacja, że większość wydawców nie ma stałego zespołu projektantów etatowo tworzących gry. Zwykle bardziej efektywne dla firm jest kupowanie licencji od niezależnych projektantów (możesz zostać jednym z nich!). Projektanci prowadzą cały kreatywny proces. Poczynając od zalążka czyli idei pracują dotąd, aż powstanie działająca gra. Przygotowują prototyp i testują grę, zbierając informacje od graczy, wprowadzają kolejne poprawki, by w końcu otrzymać produkt gotowy do sprzedaży.

Negocjacje z wydawcą

Następnym krokiem projektanta jest przekonanie wydawcy, aby zaryzykował swoje pieniądze, inwestując w grę. Trzeba sobie uświadomić smutną prawdę. Podobnie jak w przypadku filmów, książek czy piosenek, branża gier jest pełna osób, które uważają się za bardziej utalentowane niż to jest w rzeczywistości. Z tego powodu większość renomowanych wydawców prowadzi drobiazgową selekcję otrzymywanych propozycji. Musisz wykazać, że twój projekt ma realne szanse na sukces i udowodnić swój talent, by potencjalny wydawca wziął pod uwagę wydanie twojej gry. Kiedy jednak uda ci się dojść do fazy negocjacji z wydawcą, powinieneś przez chwilę popatrzeć na swój projekt z jego perspektywy i odpowiedzieć na pytanie, które on zawsze sobie stawia w takiej sytuacji: „Czy warto zaryzykować np. 20 tysięcy dolarów, które można stracić, gdy gra będzie się źle sprzedawała?”

Produkcja

Gdy gra dostanie zielone światło, trafia najpierw do działu graficznego. Pudełko, plansza, instrukcja i wszystkie rekwizyty dostają tam ostateczną formę. Następnie dział produkcji dobiera odpowiednie materiały (papier i tekturę na planszę czy karty, plastik czy drewno na figurki itd.), zamienia komputerowe rysunki na instrukcje dla maszyn drukarskich i obrabiarek, taśma produkcyjna idzie w ruch i gotowe gry trafiają do magazynu wydawcy.

Dystrybucja

Teraz gra musi dotrzeć do klienta. Najwięksi wydawcy kontaktują się po prostu z działami zakupu sieci hipermarketów i pytają, ile egzemplarzy i kiedy mają dostarczyć. A co robią mniejsi wydawcy? W Stanach i Kanadzie jest ok. 5 tysięcy małych sklepów hobbystycznych, nie należących do żadnej większej sieci. Nie ma sensu dzwonić do każdego takiego sklepu i pytać, czy weźmie kilka egzemplarzy gry. Z drugiej strony właściciel sklepu detalicznego nie będzie dzwonił do 50 różnych wydawców i zamawiał od każdego po parę sztuk. Tu jest miejsce dla hurtowni. Hurtownia kupuje od wydawcy większą partię gier, dorzuca do ceny 50% i wysyła do sklepów katalog, z którego mogą zamawiać.

Detal

Gdy gra trafia na półkę w sklepie, zaczyna się faza sprzedaży detalicznej. Detaliści dzielą się na dwie podstawowe kategorie: hiperkarkety i sklepy specjalistyczne. W chwili, gdy pisana była ta książka, najwięcej gier sprzedawały markety sieci Wal-Mart oraz wyspecjalizowanej w zabawkach sieci Toys R Us (ta ostatnia miała 19% udziału w rynku gier). Na drugim biegunie są niewielkie sklepiki hobbystyczne, prowadzone często przez miłośników planszówek i/lub komiksów.

8 komentarzy

  1. Avatar

    Zupełnie oczywisty tekst. Szkoda, że nie wchodzisz w szczegóły poszczególnych etapów – to by miało większy sens.

  2. Michal Stajszczak

    @Wookie: To nie jest mój tekst, tylko fragmenty książki. Nie ingeruję w tekst napisany przez jej autora. Od siebie dodaje na ogół tylko kilka zdań wprowadzenia. Zresztą w tym wprowadzeniu napisałem, że dla wielu osób wiekszość dzisiejszego tekstu to „oczywista oczywistość”.

  3. Avatar

    Oczywistość – pewnie tak, ale zawsze warto wiedzę trochę usystematyzować, czy uporządkować.
    Z tego artykułu moim skromnym zdaniem najważniejszy jest fragment o roli hurtowni w tym całym łańcuchu. Pewnie, też nie jest to nic odkrywczego, ale co jakiś czas można usłyszeć głosy, że pośrednicy tylko zgarniają kasę (w domyśle: nie należącą się im), że to zbędne ogniwo i pasożyty, że przecież można kupować u producenta, a będzie dla klienta taniej i lepiej. Teraz będę mógł takiego dyskutanta odesłać do tego artykułu.
    Oczywistość? Może, ale mnie przyjemnie czytało.

  4. Avatar

    @Michał Stajszczak: Jedno pytanie – czy w tej książce autor opisuje trochę dokładnie te etapy, czy właśnie tak pobieżnie?

  5. Michal Stajszczak

    @Wookie: W rozdziale, który ostatnio przedstawiłem, jest tylko taki pobieżny opis. Natomiast część tych zagadnień jest szerzej opisana w trochę innym ujeciu w dalszej części książki, w rozdziale „Anatomia wydawcy”.

  6. Avatar

    To może warto by to zamieścić?

  7. Folko

    Może warto poczekać na to co zaprezentuje Michał? Prawdopodobnie mało się znam, ale dla mnie cała ta seria jest bardzo interesująca.

Leave a Reply to Wookie Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*