Home | Felietony | Sprzedawcą być…

Sprzedawcą być…
Ten tekst przeczytasz w 2 minut

Grudzień w sklepie z grami planszowymi to szaleństwo – masy zamówień, klientów, pytań, problemów. Z powodu braków kadrowych, w zeszłym miesiącu przez kilka dni byłem sprzedawcą w sklepie z planszówkami w Gdańsku…

Co prawda było to zaledwie około godziny dziennie, jednak wywarło na mnie tak wielkie wrażenie, że muszę się nim podzielić!

A wrażenie jest niesamowite… Satysfakcja z doradzania osobom, które przychodzą i szukają dla siebie jakiejś fajnej planszówki to wspaniałe uczucie. Zdarzają się tu zarówno ludzie, którzy trafiają do sklepu „z ulicy” nie mając pojęcia o planszówkach, jak i osoby zaznajomione już w temacie. Jedni chcą coś na początek, inni dla znajomego małżeństwa, ktoś jeszcze grał już w Osadników i zastanawia się „co dalej?”. Wszyscy uważnie wysłuchują rad, oglądają proponowane tytuły, ufają szczerym poleceniom.

Pisanie w serwisie o planszówkach, jak Gry-Planszowe.pl, na forach, blogach, w magazynach – to wszystko na pewno przyczynia się do propagowania tej formy rozrywki w Polsce. Jednak przekonanie na żywo kilkunastu – kilkudziesięciu osób dziennie do naprawdę oryginalnych i wybitnych tytułów, jak Osadnicy, Wsiąść do Pociągu, Fasolki, Puerto Rico – to się naprawdę czuje, to pierwsza linia frontu.

Inne nie mniej ważne dla mnie spostrzeżenie, to pryzmat, przez jaki widzę gry planszowe.

Często jest to pryzmat środowiska skupionego wokół forum Gry-Planszowe.pl, bloga Games Fanatic, planszówkowych konwentów czy nawet dedykowanych działów w serwisach fantastycznych… Zdawałoby się, że tam właśnie pojawiają się najwięksi zapaleńcy, właściciele największych kolekcji, amatorzy najbardziej wymagających tytułów.

Tymczasem wielokrotnie zdarzyło mi się widzieć z pozoru zupełnie „normalną” parę dorosłych osób, których nigdy nie widziałem na żadnym konwencie, nie czytałem na żadnym blogu, które to osoby po prostu wchodzą do sklepu i kupują Dominion, Tide of Iron, Puerto Rico. Pytają przy tym o dodatkowe warianty, bo na BGG wyczytali…

Inna sytuacja – do sklepu wchodzi młoda, niepozorna dziewczyna – na pierwszy rzut oka fanka Monopoly ;-). Tymczasem podaje numer zamówienia internetowego do odbioru, ja wchodzę na konto, a tam… ponad 150 zamówień z ostatnich 2 lat, na odbiór czekają same nowości i numer Świata Gier Planszowych. Bezcenne.

Teoretycznie – widzę to samo w statystykach sklepu internetowego. Weźmy taką grę jak Puerto Rico – nikt nie wymienia jej raczej na listach „dla początkujących”, tymczasem w panelu administracyjnym widzę w grudniu dobrze ponad 100 sprzedanych egzemplarzy, przeglądam nazwiska i nie widzę tam nikogo z forum, blogów, fandomu. Znakomita większość to pierwsze zamówienia na danym koncie. Gdzie są ci ludzie? Skąd dowiadują się o planszówkach i dlaczego grają? Kto ich do tego przekonał, jaka jest ich historia? Chciałbym wiedzieć…

Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w serwisie Gry-Planszowe.pl.

10 komentarzy

  1. Avatar

    Doskonaly tekst!

  2. Avatar

    Na liście bestselerów w wiadomym sklepie w Gdańsku na dziś Agricola i Puerto Rico wyprzedza TTR:E. i znajdują się te gry w pierwszej dziesiątce planszówek.
    To oznacza, że coraz więcej pojawia się świadomych klientów, którzy wiedzą co chcą i wiedzą co kupują. I tzw gatewey-e mają już raczej za sobą i szukają już ambitniejszych pozycji.

  3. Avatar
    Rafał Szczepkowski

    Nakład TTR:E już się skończył i przez najbliższe tygodnie będą go wyprzedzały coraz to nowe pozycje : )
    Ale coś jest w tym, co mówisz – zwłaszcza w okolicach sklepu w Gdańsku, coraz więcej jest „zaawansowanych” planszówkowiczów.

  4. Avatar
    Robert Konrad Buciak

    Witamy w klubie sprzedawców. Teraz chyba możesz przyznać, że spojrzenie na rynek zza lady odmienia, prawda? Bardzo mi się podoba Twój wybór rożnych typów klientów. Określę go jednym słowem – trafny. W Graalu jest tak samo, z tą różnicą, że nas w grudniu denerwują amerykańskie pieśni świąteczne.

  5. Paweł Stefański
    Paweł Stefański

    „Gdzie są ci ludzie? Skąd dowiadują się o planszówkach i dlaczego grają? Kto ich do tego przekonał, jaka jest ich historia? Chciałbym wiedzieć…

    Być może czytają sobie tą stronę łącznie z forum, ale biernie. Aktywne uczestnictwo pożera mnóstwo czasu. Nie każdy ma ochotę się w to wtapiać.

  6. Avatar
    Marcin Zawiślak

    Z jednej strony – na pewno jest wielu ludzi, którzy czytają o planszówkach, śledzą newsy, ale nie wypowiadają się, nie udzielają na forach. Chyba każde publiczne forum ma takich biernych userów.

    Z drugiej strony – moim zdaniem zbyt optymistyczna jest teza o dużej liczbie klientów, którzy kupują świadomie i wiedzą czego chcą (odnośnie zamówień Puerto Rico i Agricoli).
    Wydaje mi się, że ranking BGG jest szalenie opiniotwórczy. „Taka pozycja w rankingu? Deklasuje takie hity? To musi być świetne!” – w przypadku ludzi, których pierwszym zamówionym produktem jest Puerto czy Agricola – zamówienie nie zawsze spełnia oczekiwania. Ranking BGG nakręca sprzedaż, lecz ludzie często kupują nie to, co idealnie trafiłoby w ich gust i oczekiwania. Tak mi się wydaje.

  7. Avatar

    No tak, ale kto ze „zwykłych zjadaczy chleba” zagląda na BGG? Jakby wszyscy mający w Polsce Neuroshimę zagłosowaliby na nią na BGG, to byłaby ta gra pewnie w pierwszej 50. A jest tam coś ponad 800 głosów.
    Moim zdaniem to nadal jest strona dla maniaków gier.

  8. Avatar

    Cześć!
    Bardzo fajny tekst skłonił mnie do napisania kilku słów. Gdybym nie mieszkał w Poznaniu :-) to mógłbym być jedną z tych osób, o których Nataniel pisze w artykule…
    Jak to się stało, że dołączyłem do społeczności graczy? Pamiętam, że w dzieciństwie grałem w Magię i Miecz (wiem, wiem… jak każdy); potem długo długo nic, ostatnio zachęceni grami z przyjaciółmi w Cluedo i Tabu, razem z żoną zaopatrzyliśmy się w te gry. Do tego doszedł Scotland Yard (wyszperany za grosze w lumpeksie (sic!)), aż wreszcie któregoś dnia, troszkę z nudów, trafiłem do tego serwisu i zacząłem czytać… Po kilku dniach szperania gdzie się tylko dało udałem się do sklepu **** i nie zważając na sugestie niezbyt zorientowanego zorientowanego sprzedawcy nabyłem Puerto Rico. Jestem po kilku rozgrywkach z żoną i szwagrem i wszyscy jesteśmy zachwyceni. Świetny klimat, wspaniała mechanika i ogromna radość z gry. Już teraz w żartach pytamy siebie z Anią, która gra będzie następna :-)
    Myślę, że jest wiele osób, które w podobny sposób rozpoczęły przygodę z planszówkami. Chociaż nie piszemy na forum i nie jeździmy na konwenty, to gdzieś tam, w sielskim zaciszu swojego domostwa, gramy, gramy, gramy…
    Pozdrawiam,
    Kuba z Poznania

  9. Paweł Stefański
    Paweł Stefański

    Skoro jesteś z Poznania to nie musisz nigdzie daleko jeździć. Macie tam silną ekipę planszówkową ;) Patrz:
    http://www.gry-planszowe.pl/forum/viewtopic.php?f=4&t=4740&start=2275

Leave a Reply to Paweł Stefański Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*