Home | Felietony | Gdzie jest Duck Dealer???

Gdzie jest Duck Dealer???
Ten tekst przeczytasz w 2 minut

Nie było mnie na targach w Essen. Siedząc sobie wygodnie w domu, śledziłem uważnie nadchodzące z Niemiec informacje publikowane w internecie. A tam głośno było o nieznanej wcześniej grze – „Duck Dealer”. 'Kaczuszki’ były jednymi z największych zaskoczeń tamtej imprezy. Na stoiskach, gdzie można było grę nabyć, ustawiały się podobno gigantyczne kolejki. Co ciekawe – wielu planszomaniaków uparcie kupowało egzemplarze Duck Dealera, nic o grze nie wiedząc. Przypomnę Wam mój ulubiony cytat z Essen:

“I had no idea if it’s a good game but everyone was there to pick one up. So we went like sheep into the line. I think they were sold out within the hour”.

A gdzie dzisiaj jest Duck Dealer, po kilkunastu tygodniach od tamtej wielkiej planszówkowej imprezy?

Cóż, mam wrażenie, że to jeden z najbardziej spektakularnych hype’ów w planszówkowym światku ostatnich lat. Na polskim ’forum gry planszowe’ o Duck Dealerze cicho. Wyszukiwarka pokazuje jeden (1!) post, w którym użyto tej nazwy. Spójrzmy na BGG. Tylko 68 użytkowników oceniło 'kaczuszki’. Hm, niewielu… A w relacjach wyglądało na to, że ludziska się o DD zabijali. Ostatni wątek na BGG – 7 grudnia. Przedostatni – 24 listopada. Zaciekłych dyskusji zatem nie zauważono. Średnia ocen to 6,58. Tak sobie. Interesujący jest graficzny rozkład głosów, które nie układają się – jak zwykle – w piramidę. Pokazują, że wielu użytkownikom gra się podoba (26 ocen '8′ i 21 ocen '7′), ale jest również liczna grupa takich, którzy oceniają ją słabo (’6′ – 12, '5′ – 7, '4′ – 10). Komentarze także bardzo zróżnicowane. Jedna strona pozytywnych, druga – dość mocno negatywnych. Warto przypomnieć także o wysokiej cenie gry, kształtującej się w okolicach 70 Euro. No i teraz pytanie do Was, Drodzy Czytelnicy – jest Duck Dealer modelowym przykładem środowiskowego hype’a i reklamy szeptanej? Jest porażką? A może to dobra gra, która jednak odrzuca dość dziwnym settingiem i nie najwyższą jakością wykonania?

5 komentarzy

  1. Ja_n

    Duck Dealer jest o tyle specyficzny, że ta spółka autorsko-wydawnicza ma swoich zdeklarowanych fanów. Indonesia, Roads & Boats, Antiquity to uznane tytuły, długie, drogie, mózgożerne gry. Duck Dealer okazał się bardziej żartem niż kontynuacją tej serii, ale sprzedał się i tak, pewnie nakład nie był duży. Nie nazwał bym tego przypadku hype’m, rozgłos nie był generowany przez świadome działania kogokolwiek. Po prostu sława poprzednich gier tych autorów tak zadziałała i tyle. Bardziej pod hype podchodzi mi przypadek Supernovej.

  2. Avatar

    trudno mówić o hypie, gdy sami uczestnicy targów się na coś nakręcają ;)Tu raczej chodzi o to, że ze splotter spellen zawsze są problemy, przyjeżdżają na essen, sprzedają kilkaset egzemplarzy, których później nigdzie nie można dostać, albo za masakryczne pieniądze. Duck Dealer z pewnością nie jest jednak żartem, co najwyżej tematyka jest żartobliwa, a wykonanie beznadziejne. Ale gra jest dość ciężka, choć wynika to głównie z dużej ilości operacji, które sobie trzeba poukładać w pamięci. U mnie 6,5 ;)

  3. Avatar

    Nie tylko uczestnicy targów. Jeszcze przed samą imprezą gra znalazła się na wielu wish- i watchlistach. Owszem, nie na miejscach topowych (tam oczywiście królował…tfu tfu… Dominion ;P), ale jednak ludzie mniej więcej wiedzieli, że Duck Dealer będzie. I że będzie go mało.

    Ogółem przywieziono chyba 200 egzemplarzy, w cenie 60E każdy. Wszystkie się sprzedały w ciągu – podobno – godziny…
    Czy to był hype? Jak dla mnie tak, jeśli potraktować to pojęcie szerzej. Ale jak mówiłem – nie byłem, nie widziałem… Pytam się Was :)

    Ja_n pisze, że prawdopodobnie nie był to celowy rozgłos, inspirowany przez kogokolwiek. No nie wiem – faktem jest, że nakład essenowy tej drogiej (bądź co bądź)gry z dziwnym klimatem (bądź co bądź), o której nikt zbyt wiele nie wiedział, rozszedł się w mgnieniu oka. To takie zwyczajne na tych targach?

  4. Avatar

    po prostu jest na świecie więcej niż 200 fanów tego wydawnictwa :) hype to chyba jednak pojęcie zarezerwowane dla gier o większym nakładzie

  5. Avatar

    Też mi się wydaje, że hype to tu pojęcie zastosowane błędnie. Przecież nie było o grze tak głośno, nie było gorączkowego oczekiwania wielu graczy, podgrzewania atmosfery, mocnego rozreklamowania tytułu (oficjalnie, czy nieoficjalnie). Znów chyba zaczyna się nadużywanie modnego słowa. Tak jak było z kingmakingiem, oznaczającym świadome wyłonienie zwycięzcy przez gracza, który na pewno przegra. Obecnie każde zagranie, w którym pomagamy któremuś graczowi, to już kingmaking. Czyli np. w Puerto Rico jest masa kingmakingu. A właśnie Wikipedia podaje PR jako grę, gdzie nie ma kingmakingu, po punktacja jest tajna i dlatego trudno wybrać zwycięzcę swoimi końcowymi ruchami.

Leave a Reply to Ja_n Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*