Dzisiaj gra nietypowa pod wieloma względami. Zdecydowanie nie wymaga umysłu Einsteina. Ale i szczęście nie na wiele się zda. Z pewnością nie zaszkodzą natomiast palce Kwinty* – CrackeD Ice to bowiem piramidkowa gra zręcznościowa. Odrobinkę jak bierki, odrobinkę jak Jenga.
*) A kto nie wie, kto to Henryk Kwinto, niech się wstydzi i poszuka!
Zasady gry w CrackeD Ice znalazłem kiedyś w Internecie. Były też opublikowane w magazynie fanów piramidek Hypothermia (w latach 1990-2002 ukazało się 16 numerów w bardzo nieregularnych odstępach).
Jakiś czas temu, po kilku rozgrywkach w inne gry, na zwieńczenie wieczoru zaproponowałem „piramidkową zręcznościówkę” na 4 osoby i spróbowałem odtworzyć z pamięci reguły. Więc tak:
- Każdy dostaje jeden Zestaw (15 piramidek)
- Do tego potrzebna jest jeszcze jedna duża piramidka. Stawia się ją na środku stołu, a na niej układa płytę CD (to kolejna nietypowa cecha tej gry – płyta CD jako komponent).
- Gracze po kolei dostawiają na tej płycie po jednej piramidce. Kto spowoduje, że konstrukcja się zawali, ten zgarnia wszystkie piramidki, które spadły.
- Oczywiście chodzi o to, żeby pozbyć się wszystkich swoich piramidek.
Nie miałem niestety pewności co do dwóch dość istotnych reguł – czy można stawiać swoje piramidki na samym środku płyty (na wystającym z płyty czubku dużej piramidki), oraz czy można z piramidek budować stosy. Przyjęliśmy, że „nie i tak” – środek to strefa zakazana, ale stosy są OK.
Zasiedliśmy do gry. Najpierw było trochę „przepychanek” – każdy po kolei coś dokładał, a za jakiś czas zgarniał trochę piramidek. Potem wyłonił się zdecydowany faworyt. Faworyt (a w zasadzie faworyta) została bezapelacyjnym zwycięzcą, a nasza pozostała trójka kontynuowała. Były emocje, próby zapanowania nad drżeniem rąk, delikatne badanie stabilności konstrukcji, było „poganianie grzebuły”. Ale w pewnym momencie stwierdziliśmy, że stoimy w miejscu. Każdy przez moment wysuwa się na prowadzenie, by po chwili zgarnąć większą garść rozsypanych piramidek i wylądować na końcu stawki. Ostatecznie przerwaliśmy bez wyłonienia drugiego i trzeciego miejsca , choć zabawa była naprawdę sympatyczna (pod tym względem cała nasza czwórka była zgodna).
Już po zakończeniu gry zerknąłem do zasad na BGG i okazało się, że oczywiście namieszałem, przez co gra mogła trwać w zasadzie bez końca. Otóż:
- Faktycznie, na środku stawiać piramidek nie wolno.
- Ale na innych piramidkach (w stos) też nie.
- Co więcej, kiedy rozwalimy konstrukcję (czyli tytułowy „lód pęknie”), zgarniamy tylko własne piramidki. Reszcie graczy udało się pozbyć swoich na dobre. Dzięki temu liczba piramidek w grze maleje z każdą „katastrofą”, przez co mamy szansę doczekać końca rozgrywki.
Moje wrażenia? Cóż – gra z ewidentnie złymi zasadami dała nam naprawdę dużo frajdy. Spodziewam się, że grając prawidłowo bawilibyśmy się jeszcze lepiej, a z pewnością krócej. Prawdopodobnie na jednej partii by się nie skończyło.
Oczywiście – „zręcznościówki” to gatunek bardzo specyficzny, więc pewnie ma grono zagorzałych przeciwników. Ale łatwo zapomnieć o uprzedzeniach i po prostu dobrze się bawić. Zwłaszcza, że CrackeD Ice wygląda świetnie – zresztą zobaczcie sami na poniższych fotkach z BGG:
Ciągle się opiera chęci kupna, a po takim tekście pojawiają się myśli „jaka płyta CD wyglądała by najlepiej?”
Alex – odpowiedź na to pytanie jest akurat prosta. To płyta CD wsadzona do mikrofalówki. Serio – podobno niektórzy fani tej gry tak właśnie robią. Daje to podobno efekt popękanego lodu. Ja sam tego nie robiłem, ale zdjęcie zmikrofalowanej płytki można sobie zobaczyć o tutaj: http://hamjudo.com/notes/cd.jpg
To prawda, słyszałem o tym, co się dzieje z płytą wsadzoną do mikrofali – fajnie wtedy płytka wygląda :)
Robi świetne wrażenie. A co do CD to rozważałem raczej wersje kolorystyczne. Myślałem nad czarnymi płytkami, i nad nieofoliowanym CD.
A że z tego co widzę na zdjęciu, wnioskuję że mikrofalówka wpływa raczej na plastik, niż na folię – kwestia najefektowniejszego CD pozostaje.
(swoją drogą, to straszne co Twoje artykuły robią z ludźmi – ja już podświadomie mam zakupione piramidki. Jakiś przekaz podprogowy czy co? :P)
A tak w ogóle, to co kolejne? :]
Dawno, dawno temu gry z Playstation (pierwszej wersji) były właśnie czarne z tyłu. Na Allegro można pewnie trafić jakiś kiepski tytuł za grosze. Tylko uwaga – z tego co wiem, w późniejszym okresie gry na PS One były już wydane na zupełnie zwyczajnych płytach.
Alex, z tego, co piszesz, Looney Labs powinni mi płacić za promocję swoich produktów :-) Przekaz podprogowy? A skąd! Chociaż jeśli weźmiesz z artykułu co x-nastą literę, to ułożą się w tekst „kup mnie” :-P
Ja znalazłem coś takiego, u Verbatima:
http://www.heise-online.pl/images/1855/0/0
do wyboru, do koloru :) Zielona jest śliczna.
I ponawiam pytanie – co w następnym odcinku? Obecny wpis, w odróżnieniu od poprzednich nie zawiera informacji na temat kolejnej recenzji. A to chyba nie koniec, prawda? ;)