Home | Wydarzenia | Mazurkon III – c.d.

Mazurkon III – c.d.
Ten tekst przeczytasz w 4 minut

Mnie udało się zagrać 77 razy w 36 gier. Poniżej kilka słów na temat nowo poznanych tytułów, zaczynając od tych, o których pisał już Pancho.Hart an der Grenze – podpisuję się pod jego opinią. Tę grę tworzy ekipa, z którą gramy. Fantastycznie się przy niej bawiłem, ale to nie jest zasługa gry, tylko ludzi. Raczej nie kupię, zwłaszcza że droga.

Manoeuvre – 10 na bgg. Już zamówiłem. Gra idealna, perfekcyjnie pasuje do moich oczekiwań.

Monastery – niby sporo jest do zarzucenia, ale jednak grało się za każdym razem (4 rozgrywki) bardzo dobrze. Nawet w dwie osoby, chociaż trzeba otwarcie powiedzieć, że ta gra słabo wtedy działa.

Pow Wow – gra podoba mi się bardziej niż Blef. Moim zdaniem właśnie łatwiej jest mieć duże pióro w swoim pióropuszu – wtedy po licytacji innych łatwo oszacować jego numerek. Do kupienia.

Ubongo – Das Duell

Układanie łamigłówek na czas. Najpierw wywołała we mnie euforię, gdy rozgromiłem Pancha 5:0 i 5:3. Potem dalsze rozgrywki z szanowną małżonką już zaczęły lekko nudzić. Wszystko przez to, że przestałem układać na żywioł, a zacząłem metodycznie. Ale mam nowe pomysły na granie w tę grę, no i małżonka się zachwyciła. Kupuję. Wprawdzie Ubongo Extrem a nie Das Duell, ale kupuję.

Fiese Freunde, fette Feten

Gra w życie. Wszyscy jesteśmy młodymi ludźmi w wieku dojrzewania, wchodzimy właśnie w dorosłe życie. Mamy pięć życiowych celów do zrealizowania i realizujemy je poświęcając czas na różne zabawne aktywności. Na przykład karta „Twoja drużyna wygrywa” wymaga posiadania przyjaciela i powoduje, że przestajemy być melancholijni, zaczynamy pić, zażywać narkotyki i zyskujemy nowego przyjaciela. Te wszystkie cechy (picie, narkotyki, wiara, otyłość, kasa, przyjaciele, związki itp.) składają się na wymagania dla poszczególnych celów życiowych. W zależności od tego, jakie cele wylosowaliśmy, musimy mądrze dobierać aktywności i realizować cele jeden po drugim. Kto pierwszy zrealizuje wszystkie – wygrywa. Rok temu na Mazurkonie oglądałem grających w ten tytuł i chociaż ostre i zabawne rysunki i ikony na kartach mi się podobają, to zniechęcił mnie czas rozgrywki i domniemane dłużyzny. W tym roku gdy Pancho zaproponował rozgrywkę, nie mogłem tego przegapić. Graliśmy wprawdzie długo, ale to w ogóle nie bolało. Cały czas była fajna zabawa, mnóstwo humoru i frajdy. Grę już zamówiłem, a przydługą rozgrywkę można łatwiutko skrócić zmniejszając liczbę celów do spełnienia.

Kingsburg

Gra bardzo lansowana przez Pancha, ale mnie nie powaliła. Mechanika fajna, rzucanie kośćmi i obsadzanie wybranych pól odpowiednimi kombinacjami jest pomysłowe, ale zraziła mnie liczba różnych bonusów dodatkowych, przyznawanych w różnych momentach gry. Te bonusy powodują, że gra się niepotrzebnie komplikuje i zaciemnia. Rozgrywka była zbyt długa i zdążyła mnie nieco znudzić. Raczej nie dam się namówić do kolejnej próby.

Tyros

Dość stara gra Martina Wallace’a. Polega ona na rozbudowie handlowych imperiów w basenie Morza Śródziemnego, żeglowaniu po nim i zakładaniu miast. Dość przyjemna, chociaż elegancką mechanikę psują dziwne rozwiązania wymuszające szybkie wymienianie kart na początku każdej rundy i pilnowanie się nawzajem, żeby uniemożliwić przeciwnikom kolonizację. W efekcie pod koniec gry dochodzi do lekkiego pata i negocjacji typu „ja odpuszczę tobie a ty odpuścisz mnie”. W rezultacie ten, kto jest wyłączony z takich układów traci i może czuć się wyrolowany. Nieprzyjemne uczucie, a ja takich nie lubię w planszówkach. Wprawdzie wygrałem i nikt nikogo nie rolował w naszej grze, ale i tak nie chciałbym próbować ponownie. Jakoś z gier Wallace’a tylko Railroad Tycoon przypadł mi do gustu, wszystkie inne mnie zawiodły (z lekkim wyjątkiem dla Tinners’ Trail).

Przygody w dżungli

Bardzo ciekawa pozycja z lat 50tych albo 60tych. Polska gra z mechaniką klasycznie eurogrową. Jeden gracz jest dżunglą i próbuje uwięzić na planszy pozostałych. Reszta próbuje wyrwać dżungli jak najwięcej skarbów i zwiać. Ale im więcej skarbów wydobywają, tym więcej uwalniają też groźnych zwierząt i żywiołów. I tym więcej siły dają dżungli. Jeśli ktoś zapędzi się za daleko, może już nie dać rady uciec… a wtedy jego dorobek przejmuje dżungla. Pomijając drobne niedoróbki w postaci niezbalansowanie premii za znaleziska, Przygody w dżungli są przypuszczalnie najbardziej niedocenionym tytułem z czasów PRL. (zdjęcie: costi)

6 komentarzy

  1. Avatar

    Z Manoeuvre to są jaja trochę ;) w życiu bym się nie spodziewał.

    Co do zakupu Pow Wow to łatwo nie będzie, bo gry w zasadzie nie ma w sprzedaży..

  2. Avatar

    [kryptoreklama on]melee zajrzyj do Graala [kryptoreklama off]

  3. Avatar
    Jacek Nowak (ja_n)

    @dasilwa: kryptoreklamuj dalej, po ile macie?

  4. Avatar

    Faktycznie, jest w Graalu i Planszomanii. Nie ma w Rebelu, TH i Milanie, więcej nie szukałem :)

  5. Avatar

    Ha, w Planszomanii „Niedostępny”

Leave a Reply to dasilwa Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*