Home | Felietony | Jeden akapit, za to długi… o Caylusie

Jeden akapit, za to długi… o Caylusie
Ten tekst przeczytasz w 2 minut

W Caylusa zagrałem raz, gdy tylko pojawił się w Warszawie. To była bardzo milcząca partia. Każdy z nas gapił się w planszę i optymalizował, optymalizował, optymalizował. Nic nie mówił, bo to przecież rozprasza. Dwie godziny w pełnym skupieniu. Gra mi się podobała, ale już nigdy nie przełamałem się i nie spróbowałem zagrać jeszcze raz. Nie odważyłem się na kolejną sesję dwugodzinnego milczenia. Gdy pojawił się Caylus karciany, spróbowałem w niego zagrać i doszedłem do wniosku, że to właśnie jest Caylus dla mnie. Gra akurat taka jak trzeba. Nie za ciężka, nie za lekka, ta sama mechanika (tak mi się wydawało), tak – byłem przekonany że to jest to. Kupiłem karciankę i… też w nią nie grałem. Ale wiedziałem, że kiedyś jeszcze zagram, tylko czekałem na właściwy moment. No ale on nie nadchodził, nadeszła za to okazja zagrania ponownie w Caylusa planszowego. Muszę powiedzieć, że to był szok. Ta przerwa świetnie mu zrobiła. Mechanika okazała się fascynująca, wielość możliwych strategii, waga każdej podejmowanej decyzji, emocje i napięcie – Caylus wreszcie mnie zachwycił. Następnego dnia zagrałem ponownie. I ciągle mam chęć na kolejne partie (choć o okazję nie jest już tak łatwo). A po kilkunastu dniach zagrałem ponownie w karciankę. Co tu dużo mówić – w porównaniu z protoplastą wydała mi się ona niestety zbyt prosta, niemal prymitywna. Brak łask królewskich, uproszczenie budowy zamku i faz gry – hm, nie o to chodzi. Caylus planszowy jednak jest dużo lepszy. No ale póki co obie gry leżą na mojej półce i czekają na okazję do gry. Żona mi obiecała, że będziemy grać w dwie osoby, bo Caylus ją też porwał. Aż sam jestem ciekaw, co będzie dalej…

3 komentarze

  1. Avatar

    A czy kolejne rozgrywki w Caylusa tez odbyly sie w milczeniu i skupieniu podobnym do pierwszej partii?

  2. Avatar

    krótki personalny wpis – styl trzewika się upowszechnia? ;-)

  3. Avatar
    Jacek Nowak (ja_n)

    Kolejne rozgrywki w Caylusa były już dużo bardziej rozmowne. Może dlatego, że obie były trzyosobowe?

    A co do stylu Trzewika, to chyba nic złego wzorować się na TAKICH mistrzach, nie?

Leave a Reply to Don Simon Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*