Niestety w ubiegłym tygodniu z pewnych powodów nie mogłem podzielić się z Wami moimi przemyśleniami. Mam nadzieję że takie wypadki nie będą zdarzały mi się zbyt często.Zresztą nie wiem, czy jest to dla Was ważne…
Lubię czasami wchodzić na strony sklepów internetowych z grami, żeby zobaczyć co nowego pojawiło się na naszym rynku. Czasami poczytam opinię kupujących (w 99% pozytywne, przecież nikt nie będzie krytykował gry którą kupił za grube pieniądze ;) ), czasami przeczytam instrukcję… chcę być na czasie. Kilka dni temu przeglądając ofertę sklepu gryplanszowe, zauważyłem sporo nowych gier dla dzieci. Gry wydane przez Trefla. Co w tym ciekawego? Fakt, że ich mechanika nie opierała się o rzut kostką. Karty, żetony, elementy wzięte z eurogier… tym raczą nas nowe gry.
Zaatakowałem Jacka, czy spotkał się z tymi tytułami. Odpowiedź była negatywna. Polscy autorzy, polskie gry, a my ich nie znamy. Boję się, że te gry będą mało ciekawe, ale może się mylę. Ba, chciałbym się mylić. Rynek gier planszowych dla dzieci w Polsce wbrew pozorom jest bardzo słaby. Tysiące chińczyków nie robią jakości (zabrzmiało to dwuznacznie ;) ), a kilka drogich tytułów Ravensburgera tego nie zmieni. Wczoraj byłem u jednego z moich bardzo dobrych kumpli i miałem okazję zapoznać się z niemieckimi karciankami dla pięciolatków. Rewelacja. Gry o prostej ale dla dzieci interesującej mechanice. Gry których zadaniem jest rozwój dzieci na różnych etapach poznania. Nie będę ich opisywał, bo nie długo ich recenzje powinny pojawić się na portalu gry-planszowe. Wojtek (kolega) właśnie je kończy. Dodam tylko że to bardzo tanie i świetnie wydane gry.
Zagraliśmy w 5-6 karcianek. 3 dorosłych ludzi miało sporo zabawy. Wynika z tego, że granica między grą dla dzieci a dla dorosłych jest bardzo wąska. To tak jak z książkami. Dobre książki dla dzieci mogą czytać również dorośli. Niestety do niedawna u naszych wydawców było raczej inne podejście. Gra dla dzieci musi być infantylna,prymitywna oparta o dużo rzutów kostką… przecież dzieci nie mogą myśleć. Piszę niedawno, bo mam nadzieję że zacznie się to (zaczeło) zmieniać.
Gry dziecięce mnie szalenie interesują. Używam planszówek w pracy harcerskiej i Wilki i Owce łatwiej pokazać niż Hacjendę.
Folko słuszne uwagi strzelasz – można by rzecz: „Po grach dla dzieci, rynek swój poznacie” :) Dopóki gry planszowe tkwią w Kostkowej Dziurze, dopóty wszystko w tym dole tkwić będzie – przyjemnie jednak popatrzeć na sukcec Wilków i Owiec – kapitalnej gry idealnej dla ludzi w każdym wieku :)
folko,
A moglbys podac te tytuly w ktore graliscie i ktore polecasz nie tylko dla dzieci?
Sam zauwazylem te fale karcianek na gryplanszowe pare dni temu i zastanaiwalem sie nad jakimis zakupami, ale nie chcialem tak kupowac w ciemno. Tak wiec gdybys napisal pare slow zachety dla kazdego tytulu ktory na to zasluguje….
Autorem gier jest pan Reinhard Staupe.
Gry w które graliśmy były adresowane dla młodszych dzieci, aczkolwiek jak pisałem mieliśmy przy nich sporo zabawy. Należy jednak pamiętać, że należy do nich podejść z dużym luzem… w sam raz na imprezy ;)
Tak po krótce.
Catch The Match – kilkanaście kart, na wszystkich te same elementy graficzne, ale w różnych kolorach. Na dwu wyłożonych kartach wyszukujemy te same w tym samym kolorze (zawsze jest para). Szybka gra na spostrzegawczość.
Rozniosłem wszystkich :D ;-)
Geier Sturzflug – w to grałem już wcześniej. Przypomina Jungle Speed.
Gopher It! – bardzo prosta gra, ucząca dzieci ryzyka. Raczej mało ciekawa dla dorosłych.
Wo ist die Kokosnuss – bardzo ciekawa odmiana memory…
Right Turn, Left Turn – przykład na to że nawet dorosłemu mieszją się kierunki (prawo/lewo) :)
Plumpsack – kolejna zabawna gra oparta o zapamiętywanie…
Chyba było coś jeszcze, ale już nie pamiętam.