I znowu Robinson Crusoe. Niech nikt nie próbuje wmówić Wam, że jest inaczej. Statek się rozbija. Rozbitkowie ratują się na bezludnej wyspie, która być może taka bezludna wcale nie jest. Trzeba zorganizować jedzenie, schronienie i plan przeżycia. Na mnie to już nie działa. W sensie: żeby gra rozbitkowo-surwiwalowa mnie zainteresowała nie wystarczy, żeby była o rozbitkach i surwiwalu, a potem kropka. Ten temat jest na dzień dzisiejszy tak przezroczysty, że bez jakiegoś dodatkowego twistu fabularnego lub mechanicznego trudno w ogóle zwrócić na niego uwagę.
Read More »