„W kabinach oficerskich na rufie pełno było rannych. ostry zapach krwi wiercił nozdrza. Idąc do kabiny dowódcy usłyszałem wołanie: wody! Nalałem do szklanki wody destylowanej i zaniosłem rannemu. Z cienia koi spojrzały na mnie oczy zgorączkowane, błyszczące – Dziękuję – rzekł pomimo to przytomnie marynarz – Czy widzi pan, co napisałem krwią na ścianie? Zapaliłem ręczną lampkę elektryczną. Na białej ścianie kabiny, nad łóżkiem, widniały niezdarne, krzywe litery: „Polsko, jak słodko dla ciebie umierać” Zgasiłem światło, a skurcz chwycił mnie za gardło. […]”
Read More »