Ideą rysowania rzeczy na mapie jaram się od czasu, gdy za dzieciaka obejrzałem na Polsacie Polowanie na Czerwony Październik, w którym radziecki nawigator tłumaczy koledze, że z odpowiednio dokładną mapą i stoperem w ręce potrafiłby przelecieć przez Himalaje samolotem bez okien. W trakcie tych przechwałek rozrysowuje kurs na rozłożonej na blacie płachcie opisującej dno morza, a moja fantazyjna pamięć dodaje do tej sceny niezliczoną liczbę cyrkli, ekierek, linijek i kątomierzy. Zdaję sobie sprawę, że ten wstęp dużo lepiej pasowałby do recenzji Sonara albo UBOOTa, ale przede mną leży pudełko Wyspy Skarbów. A w nim też jest cyrkiel.
Read More »