Wczoraj rano rozegrałam cudowną partię w 51.Stan + Nowa Era + Zima + Ruiny. To najlepsza gra na świecie. Trafia we wszystkie moje planszówkowe potrzeby i je hurtowo zaspokaja. Ale to nie jest recenzja genialnej postapokaliptycznej tetralogii Trzewiczka. To jest recenzja Pojedynku Ninja. A przeskok między tymi dwoma tytułami to jak położyć się spać w hotelu na Bahamach, a obudzić się w izbie agroturystycznego gospodarstwa w Wąchocku. No sorry, taki mamy klimat, growy.
Read More »