Fotosynteza (a w zasadzie Photosynthesis, bo moje wydanie jest od Blue Orange) towarzyszy mi od ostatniego Essen. Na dzień dobry było wielkie wow! (no bo kto by nie powiedział wow! widząc te piękne drzewka). Potem było ups! no bo kto by się spodziewał, że taka wydawałoby się prosta i lekka (strzelałam w familijną) gra będzie ... taka trudna do wygrania. A potem już było spokojnie, no bo jak tu nie przyjąć ze stoickim spokojem kolejnej przegranej, której się spodziewamy...
Read More »