– En Garde – zakrzyknął monsieur Jean de Bazyn na ułamek sekundy przed tym gdy zimna stal jego rapiera zagłębiła się w mym ciele. Z przerażeniem patrzyłem jak moja krew tryska na kamienne schody ruin starej twierdzy. Wydałem przedśmiertny jęk a złakniona krwii politechniczna gawiedź zawyła z uciechy… Zaraz, zaraz! Gdzie ja jestem? Co się dzieje?
Read More »