Ave Roma to średniej ciężkości euro dla 2 do 5 osób o czasie gry dość elastycznym – od 45 do 120 minut (choć mnie się jeszcze nigdy nie udało zagrać w niecałą godzinę – nawet we dwie osoby), którego twórcą jest węgierski projektant Attila Szőgyi. Nie należy ona do pozycji o niskim progu wejścia, dlatego zwykle tłumacząc zasady mam syndrom „OMG, od czego tu zacząć?”. Bo choć tura gracza jest banalna (postaw pion i wykonaj akcję – prawie jak w Agricoli ;)) to jednak te akcje trzeba znać i wiedzieć po co się tam te piony wstawia.
Read More »Gry dla graczy
Ave Roma – Juliusz Cezar dobrze wiedział co robi, gdy podbijał Galię
Yamatai – jak buduje się stolicę legendarnego państwa [Współpraca reklamowa z Rebel] Wydawca nie ma wpływu na treść recenzji
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
W ostatnim czasie popularne stało się osadzanie gier planszowych w uniwersach wikingów (Blood Rage, Najeźdźcy z Północy, Królestwa Wikingów, Jorvik, Uczta dla Odyna) i Marsa (Terraformacja Marsa, Wiertła Skały Minerały, Misja: Czerwona Planeta, Pocket Mars). Duży wpływ na to miały z pewnością sukcesy serialu Wikingowie oraz filmu Marsjanin. Jest jednak jeszcze jedna tematyka, której popularności nie można wytłumaczyć żadnym niedawnym hitem dużego czy małego ekranu – Japonia. To właśnie w jej realiach zostały osadzone wydane w niedalekiej przeszłości gry Nippon, 7 Samurajów, Kanagawa, Wyspa Kwitnącej Wiśni, Gejsze, a ostatnio i recenzowane dzisiaj Yamatai.
Read More »Signorie – o tym jak można bawić się kostkami w szlacheckim stylu [Współpraca reklamowa z Smarkacz] Wydawca nie ma wpływu na treść recenzji
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
O Signorie pisałam już w Cotygodniku jakiś czas temu i przyznałam się wtedy, że troszkę chorowałam na tę grę. A chorować na gry jest bardzo fajnie. Gorączka przy wywąchiwaniu świeżutkiej tektury, wypieki przy macaniu drewienek, znaczący kaszelek w stronę innych domowników (oznaczający, że już wiedzą, w co będą się w najbliższym czasie zagrywać) i ślinotok przy pierwszym wertowaniu instrukcji. No a potem przychodzi rekonwalescencja i albo choroba odchodzi w niepamięć, albo zaczyna się stan chroniczny. Jak było z Signorie?
Read More »Ulm – znów te straszne eurosuchary! [Współpraca reklamowa z HUCH! & friends] Wydawca nie ma wpływu na treść recenzji
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Dzisiaj zabieram Was do Ulm… To niesamowita podróż w przeszłość! Zobaczycie barki kołyszące się na wodach Dunaju w cieniu arcydzieła architektury – wspaniałej katedry wznoszącej się nad murami miasta… Czujecie już ten zew przygody? Te wszystkie emocje, które nas tu czekają? No dobra, koniec żartów. Emocji i przygody raczej tu nie będzie, ale jeśli macie ochotę na zgrabnego eurosucharka, to zapraszam do recenzji :).
Read More »Królestwa Wikingów – czy wikingowie podbili mój stół? [Współpraca reklamowa z Fullcap Games] Wydawca nie ma wpływu na treść recenzji
Ten tekst przeczytasz w 4 minut
Od czasu do czasu zdarza mi się taka sytuacja, że dostaję powiadomienie od kuriera o oczekującej na mnie paczce. Jeśli po rachunku sumienia nie przypominam sobie żadnych zamówień, to mogę być prawie pewien, że przyszła do mnie jedna z wcześniej zamówionych gier do recenzji. Wtedy odczuwam coś w rodzaju radości z gwiazdkowego prezentu, bo nigdy nie wiem, co jest w środku. Ostatnio tak właśnie zdarzyło się z Królestwami Wikingów, które ostatecznie okazały się prezentem całkiem trafionym.
Read More »Roll for the Galaxy – bez AMBICJI [Współpraca reklamowa z Games Factory] Wydawca nie ma wpływu na treść recenzji
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Tytuł niniejszej recenzji jest dwuznaczny. W tym przypadku chodzi jednak o to, że recenzja dotyczy jedynie podstawowej gry i nie opisuje wydanego niedawno dodatku Ambicje. Z kolei ambicje, jako cele, które stawiali sobie twórcy Rolla, były bowiem bardzo duże – sprostać wymaganiom fanów kultowego Race’a oraz przyciągnąć do stołów tych, których RftG odrzucił. Czy zadaniu temu autorzy sprostali? Zapraszam do mojej recenzji.
Read More »Orlean – bag building, czyli francuski kot w worku? [Współpraca reklamowa z Baldar] Wydawca nie ma wpływu na treść recenzji
Ten tekst przeczytasz w 8 minut
Dzisiejsza recenzja jest moją setną opublikowaną na łamach Games Fanatic. Skoro więc okazja jest szczególna, to wypadałoby zrecenzować grę godną tego jubileuszu. Z drugiej strony kalendarze pokazuje mi, że najwyższy czas zabrać się do przygotowania recenzji gry Orlean podesłanej przez wydawnictwo Baldar. Czy więc gra autorstwa Reinera Stockhausena sprosta roli przeze mnie stawionej? A przede wszystkim czy warta jest uwagi graczy?
Read More »The Arrival – Martin Wallace przybywa na Erin Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Istnieje taki, teoretycznie bardzo sprytny, pomysł mechaniczny, który autorzy gier planszowych starają się co jakiś czas umieścić w swoich produkcjach. Pomysł polega na tym, że gra jest zasadniczo planszówką w pełni rywalizacyjną, ale gracze mogą ją wspólnie przegrać. Istnieją konkretne okoliczności, w których rezultat rozgrywki brzmi: „skopaliście tak bardzo, że nikt nie wygrał, wszyscy odnieśli porażkę”. Pomysł ten, jakkolwiek niewątpliwie interesujący, ma tę wadę, że zazwyczaj nie działa. Nie działa zaś ze względu na pewną złośliwą cechę ludzkiej natury, która w pewnym momencie każe uczestnikowi rozgrywki, któremu idzie zdecydowanie tak sobie, stwierdzić: „skoro ja nie wygram, to nikt nie wygra!”. ...
Read More »Lords of Waterdeep – Ze starej półki cz. 38 Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Waterdeep, Korona Północy, to prawdopodobnie jedno z najważniejszych miast w całym Faerunie. Zarządzane jest przez radę złożoną z Lordów, których tożsamość skrywa magiczna maska. Mimo że władzę sprawują publicznie, to nikt tak naprawdę nie wie kim są. Właśnie w tym mieście ze świata Dungeons&Dragons umiejscowiono akcję gry… worker placement. Jak w praktyce sprawuje się Lords of Waterdeep?
Read More »Najeźdźcy z Północy – ile może zdziałać jeden wiking? [Współpraca reklamowa z Games Factory Publishing] Wydawca nie ma wpływu na treść recenzji
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Kolejny worker placement. Kolejne euro z zasobami, które można przerabiać w punkty zwycięstwa kompletując jakieś zlecenia. Kolejna listwa Kramera, która zadecyduje o wygranej. Kolejna gra o wikingach. Kolejna… Czy Najeźdźcy z Północy to kolejna niczym niewyróżniająca się eurogra, którą można zupełnie pominąć w lawinie podobnych jej produkcji? Niezupełnie. Choć faktycznie posiada mnóstwo elementów które nie wróżą innowacji i przełomów, choć rzeczywiście setting nie należy do najbardziej oryginalnych, a wręcz wpasowuje się w aktualne trendy, jest w niej kilka rozwiązań, które zasługują na bliższe przyjrzenie. A dzięki nim samej grze również warto poświęcić nieco uwagi.
Read More »