Sobota, godzina 9:04 rano, rozbrzmiewa telefon. Jedną ręką podaję synowi gumę, drugą odbieram komórkę, do przytrzymania kierownicy deleguję kolana. Dobrze, że na horyzoncie nie ma żadnych zakrętów. – Ignacy? – słyszę w telefonie. – Tak. – Tu Mirek. Słuchaj, o której rozpoczyna się Pionek? O dziewiątej? – Tak, o dziewiątej, już jadę, będę tam za pięć minut. Czemu? – Nie, nic. OK., czekamy. Łapię kierownicę. Uśmiecham się. Maniacy.
Read More »