Hasło słownikowe jako jedną z definicji słowa mania opisuje w słowach: „przesadne, bardzo mocne zamiłowanie do czegoś”. Po rozegraniu pierwszych partii zaczęłam zastanawiać się czy na pewno o to wyjaśnienie chodzi. Zaglądam do drugiego i widzę powiązania ze stanem chorobowym, objawiającym się trudnym do powstrzymania pociągiem do wykonywania jakichś czynności. Hm…chyba jednak o to chodziło twórcom gry. Tyle tylko że coś poszło nie tak i ów „pociąg” zamiast przyciągać do gry, zamienia się w „ucieczkomanię”.
Read More »Mania! Chybiony tytuł gry? [Współpraca reklamowa z Revision Games] Wydawca nie ma wpływu na treść recenzji
Glastonbury. Na brodę Merlina! O tym, co jest w kotle się nie zapomina! [Współpraca reklamowa z Franjos] Wydawca nie ma wpływu na treść recenzji
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Harry Potter najbardziej ze wszystkich przedmiotów nie lubił lekcji eliksirów. Dlaczego? Pierwszy powód to prowadzący zajęcia profesor Snape, drugi – przygotowanie wywaru wymaga od czarodzieja doskonałej umiejętności zapamiętywania składników. Z reguły czarodziejskie kociołki nie wzbudzają zaufania, ponieważ unoszą się z nich podejrzanie wyglądające opary. Podobnie rzecz ma się z siwobrodym gościem w spiczastym kapeluszu, który wrzuca do owego kotła wiele magicznych ingrediencji, po czym natychmiast zapomina o tym, co właśnie przed chwilą dodał. Antidotum na ten odwieczny problem zaproponował Günter Burkhardt – autor sympatycznej gry o nazwie Glastonbury. Myślę, że powinna ona stanowić podstawowy element edukacji wszystkich adeptów magii. Może ...
Read More »Wikingowie – Wojownicy Północy. Chodź kobieto, wyprawię ci ucztę, tata się nie dowie. [Współpraca reklamowa z Rebel] Wydawca nie ma wpływu na treść recenzji
Ten tekst przeczytasz w 8 minut
Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego wikingowie noszą takie specyficzne nakrycia głowy? Tak, chodzi o ten masywny hełm, który sprawiał wrażenie wykutego z niezniszczalnego metalu, a cały jego majestat podkreślały groźnie wystające z niego rogi. Humor rodem ze skandynawskich wieści niesie, iż tradycją kultywowaną przez lud Północy było przyprawianie sobie owych rogów w wypadku udowodnionej zdrady małżeńskiej. Niewierność żon stała się tak powszechnym zjawiskiem, że każdy wyruszający na wyprawę wiking profilaktycznie doczepiał do hełmu rogi. Wrogowie często nie mogli powstrzymać się od śmiechu, co osłabiało ich siłę, natomiast u wikingów potęgowało dzikość, agresję i okrucieństwo, dzięki którym odnosili wiele zwycięstw. Jak widać ...
Read More »Gauner- zabawa w oszukiwanie [Współpraca reklamowa z Nürnberger-Spielkarten-Verlag] Wydawca nie ma wpływu na treść recenzji
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Oszust- brrr…cóż za straszliwa obelga. Już od najmłodszych lat jesteśmy przestrzegani przed konsekwencjami jakie niesie z sobą kłamstwo. Wystarczy tylko przypomnieć sobie historię drewnianego pajacyka imieniem Pinokio. Włos się na głowie jeży jak tylko pomyślę co byłoby gdyby ten nos tak naprawdę rósł. Tymczasem blef i igranie z nieprawdą stały się wiodącym mechanizmem wielu gier. Popularny idiom poker face doskonale odnajduje się w rozgrywkach, w których klucz do zwycięstwa stanowi, kolokwialnie mówiąc, umiejętność okantowania przeciwnika. To właśnie proponuje Gauner (niem. oszust, łobuz) – fascynująca gra złożona z kilkudziesięciu kart zamkniętych w małym, niepozornym pudełku.
Read More »Bim Bamm! Mała innowacja w klasycznym memory [Współpraca reklamowa z Drei Hasen in der Abendsonne] Wydawca nie ma wpływu na treść recenzji
Ten tekst przeczytasz w 4 minut
Bim Bamm – fraza, która brzmi niczym dźwięk wydawany przez stary, klimatyczny zegar wybijający pełną godzinę. Jak się okazało można wykorzystać ów dźwięk to oznajmiania zdobytego właśnie punktu. Bim Bamm to gra, która doskonale sprawdza się z maluchami, ale może stanowić odprężający przerywnik między cięższymi tytułami podczas spotkania ze znajomymi. Tak czy owak zabawa przynosi podwójną radość z różnorodnych tonów jakie potrafi wydać z siebie człowiek przy artykułowaniu tego dźwięku.
Read More »111 Alarm dla Warszawy! Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Rok 1939. Pierwszy dzień września. Państwo polskie, które zdążyło zaledwie zachłysnąć się wolnością i szansą na świetlaną przyszłość, musi stawić czoła kolejnemu zagrożeniu. Odżywają słowa przeszło stuletniej pieśni – Warszawianki – nawołującej do obrony ojczyzny. Podobny apel wysuwa Antoni Słonimski pisząc: Ogłaszam alarm dla miasta Warszawy. Niech trwa! Dziadek zawsze opowiada o tych wydarzeniach z wielką emfazą, ale ja nigdy nie potrafiłam dostatecznie zrozumieć jego emocji. Tak było aż do pierwszej partii „111”. To kolejny świetny projekt edukacyjny IPN-u, który sprawia, że poznawanie historii jest ciekawe, a w połączeniu z planszą może przerodzić się w pasję.
Read More »