Zanim jednak przejdę dalej chcę zaznaczyć jedno: zdjęcia nie oddają uroku tej gry. Oczywiście możemy dyskutować nad kreską czy humorem zawartym na kartach – jest to rzecz gustu i nie w tym rzecz. Ja miałam chęć na tę grę już wtedy, gdy była na etapie produkcji. Ale kiedy patrzyłam na zdjęcia coś we mnie krzyczało – nie bierz! nawet jej nie dotykaj! jest taka brzydka!. Zagrałam jednak na Zgranym Wawrze i odkryłam, że poza szatą graficzną i zdjęciami oglądanymi w internecie jest jeszcze coś takiego jak przyjemność z obcowania z komponentami. Nie do końca wiem na czym to polega, ale okazało się, że gra mnie urzekła pod tym względem. Pastelowe kolory, dobrej jakości elementy, zabawne meeple – to przepis na sukces (oczywiście tylko w 50%, bo drugie 50% to już mechanika, która okazała się równie przyjemna ;))
Read More