Essen Express 2/24: Quoridor Pac-Man [Współpraca reklamowa z Gigamic] Wydawca nie ma wpływu na treść recenzji
Ten tekst przeczytasz w 3 minut

Wśród wielu podtypów gier moglibyśmy napisać szufladkę – dobrze znane, ale niechętnie kupowane. Czasem jakiś tytuł razi przeciętnego konsumenta, co może wynikać chociażby z nieciekawej szaty graficznej. Tak było w moim przypadku z grą Quoridor, która, choć mi się podobała gameplayowo, raziła mnie swoją estetyczną prostotą. I tak oto ekipa z Gigamic pomyślała, że ten klasyczny abstrakt może być dobrym poletkiem do połączenia z estetyką Pac-Mana. Czy to się udało?

Dla nieobeznanych z tematem przypomnę założenia gry Quoridor. Na kwadratowej planszy ustawiamy dwa pionki po przeciwległych stronach. W swojej turze możemy albo: przesunąć pionek o jedno pole lub postawić zaporę. Naszym zadaniem będzie takie przeszkadzanie przeciwnikowi by musiał pokonać jak najdłuższą drogę, aby dotrzeć do naszej strony. Musimy jednak ważyć zapory, gdyż źle postawione przeszkadzać będą nie tylko przeciwnikowi, ale również nam. Prostota zasad ociera się o banalność, ale każdy kto grał w Quoridora wie, że rozgrywka ta potrafi zapewnić dużo zabawy, zwłaszcza, że rozgrywka zajmuje ok. 5 minut. Lecz gdzie tu miejsce na Pac-Mana?

Uważam, że pod względem estetycznym przemianowanie Quoridora na modłę gier arcadeowych było strzałem w dziesiątkę. Duża czarna plansza w połączeniu z bloczkami przypominającymi wirtualne ściany wygląda rewelacyjnie. Również kolorowe figurki prezentują się świetnie. Poza standardowym zestawem elementów Quoridora otrzymamy też znaczniki życia oraz kulki, które zjadać będzie żarłoczny bohater. Wszystko zgodnie z oryginałem. Elementy te umożliwiają również rozgrywkę w nowy, dedykowany tej grze wariant. Czy jest on na tyle ciekawy by usprawiedliwić nim zakup nowej wersji?

Krótko mówiąc – niespecjalnie. Wariant Pac-Manowy niespecjalnie przekonał mnie do siebie i nie jestem w tej opinii osamotniony. Całość rozgrywki w tym formacie sprowadza się do gonitwy Pac-Mana przez cztery duszki. Celem ich jest trzykrotne „wpadnięcie” na Pac-Mana, gdyż wówczas straci on swój punkt życia. Żółty głodomór zaś będzie chciał zjadać kolejne kulki mocy, które na krótko pozwolą mu eliminować duchy. Problem tego wariantu są dwie płaszczyzny. Po pierwsze rozgrywka jest zawsze taka sama. Barierki są przytwierdzone i nie możemy ich przesuwać w trakcie gry. W związku z tym po dwóch partiach mamy już dość, bo towarzyszy nam uczucie powtarzalności schematów. Drugą bolączką jest dla mnie efekt kuli śnieżnej wzrastający z każdym pokonanym duchem. Otóż, jeżeli Pac-Man zje kulkę, każda umieszczona jest w jednym z czterech rogów planszy, może on wykonać darmowy ruch umożliwiający mu „zjedzenie” ducha. Z każdym takim odesłaniem ducha gra robi się co raz to łatwiejsza dla Pac-Mana. Ale byłbym w stanie to wybaczyć gdyby ten wariant miał cokolwiek w sobie, co zachęcałoby bardziej niż granie w podstawową wersję. Problemem jest to, że w ten klasyczny tryb rozgrywki gra się dużo przyjemniej…

Gdy przyniosłem Quoridora do szkoły ta gra wciąż jest hitowym tytułem na naszych planszowych spotkaniach. Od października uczniowie rozegrali koło pięćdziesięciu gier i wciąż nie mają dosyć. To wszystko pokazuje jak genialnym tytułem jest Quoridor. Próbowałem pokazać i zaciekawić dedykowanym trybem tej edycji, ale szybko został on odrzucony. Widzę zatem po różnych grupach, że nie ma co naprawiać czegoś, co działa bardzo dobrze. Czy zatem Quoridor Pac-Man jest z góry tytułem skazanym na porażkę? Wcale nie musi być, bo gdybym teraz miał wybierać, którego Quoridora kupować to nabyłbym tego, ze względu na lepszą estetykę. Jeżeli jednak macie oryginał tę wersję możecie sobie odpuścić.



Grę Quoridor Pac-Man kupisz w sklepie


 

Dziękujemy firmie Gigamic za przekazanie gry do recenzji.


 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*