Za każdym razem kiedy biorę do ręki dodatek jakiejś gry zastanawiam się czy mam się po nim spodziewać rewolucji czy ewolucji. Jeżeli zdarza Wam się czytać moje recenzje to zapewne wiecie, że wolę ewolucję. W końcu, jeżeli zainteresuje mnie dodatek do jakieś gry to oznacza ni mniej ni więcej, że ta gra mi się podoba. A jeżeli mi się podoba, to boję się wywrócenia tego co lubię na drugą stronę nieudanymi zmianami rdzenia rozgrywki czy zbytnim jej skomplikowaniem. A jak jest w przypadku gry Łąką i dodatku Łąka: Z biegiem strumienia?
W przypadku Ł: ZBS jest ewolucja. Na szczęście. Spora, ale nadal mieszcząca się w ramach ulepszenia dobrze działającego mechanizmu, a nie jego wywrócenia do góry nogami.
O nowościach
Po pierwsze Łąka: Z biegiem strumienia wprowadza nowe karty przyrody, krajobrazów i znalezisk. To dobrze. Im więcej dobrego stuff’u tym lepiej ;).
Co jednak ważniejsze Ł:ZBS wprowadza nowy rodzaj kart (karty rzeki), dobieranych z osobnej wystawki i posiadających efekt, bezpośrednio powiązany z nową mechaniką. Są to karty, które zamiast przynosić punkty zwycięstwa pozwalają na ruch naszym meeplem po strumieniu.
I tak właśnie przechodzimy do clue dodatku, a mianowicie samego strumienia. Wyznacza go sporych rozmiarów, dwustronna plansza, po której gracze przemieszczają swoje meeple zgarniając porozsiewane wzdłuż nurtu bonusy.
Pionkiem ruszamy po zagraniu z ręki karty posiadającej ikonę wiosła z oznaczeniem liczby pół, które możemy przebyć.
Strumienie mają niekiedy rozwidlenia, z których jedno wskazuje trasę krótszą, drugie trasę dłuższą, ale za to usianą polami z bonusami. Odpuszczenie bonusów i wybór trasy krótszej może niekiedy być opłacalny, gdyż zdarzają się na strumieniu pola, na których osoba pierwsza zgarnia lepszą premię od pozostałych (np. lepiej punktowany krajobraz).
Poza wspomnianymi bonusami na trasie pokonanie kolejnych odcinków ma jeszcze jedną, bardzo istotną zaletę – im dalej na rzece znajduje się nasz pionek, tym więcej dodatkowych punktów zgarniemy na koniec gry (max 20).
O wrażeniach
Łąka, podobnie jak wcześniej Domek (obie gry autorstwa Klemensa Kalickiego) mnie zachwyciła. Dodatek do Domku – Słoneczna 156 był bardzo dobry. Dodatek do Łąki – Z biegiem strumienia jest – w mojej opinii – rewelacyjny. Znając zasady podstawowej wersji gry ogarnięcie dodatku zajmuje mniej niż 5 minut. W zamian za te kilka minut nauki dodatkowych zasad dostajemy natomiast bardzo bogatą liczbę nowych rozwiązań i strategii.
Już sam fakt, że dodatek zawiera nie jedną a dwie plansze strumienia, na których są dostępne inne premie świadczy o pełnym zaangażowaniu autora w prace nad dodatkiem. Z drugiej strony nie można też w tym miejscu pominąć udziału Karoliny Kijak, która po raz kolejny przygotowała rewelacyjną wręcz oprawę graficzną tytułu.
Wszystko to byłoby jednak warte niewiele, gdyby mechanika dodatku kulała albo nie zgrywała się właściwie z wersją podstawową. Na szczęście tak nie jest. Mechanicznie Ł: ZBS działa świetnie i bardzo dobrze komponuje się z grą główną. Jednocześnie dodatkowe źródło punktacji oraz zaplanowane na trasie premie zachęcają do aktywnego korzystania z proponowanych przez rozszerzenie rozwiązań i spływu strumieniem.
Jeżeli jesteście fanami Łąki (a zakładam, że jesteście, bo kto czyta recenzję dodatku nie lubiąc podstawki?) kupujcie Łąka: Z biegiem strumienia. W środku znajdziecie masę dobra w ślicznej oprawie graficznej z przemyślanymi i zachęcającymi do korzystania rozwiązaniami mechanicznymi. Zasady dodatku przyswoicie w niecałe 5 minut, a frajdy zapewnią Wam na wiele godzin zabawy. I jakby tylko upchnęli gdzieś zestaw dla piątego gracza. Cóż … nie można mieć wszystkiego.
Grę Łąka: Z biegiem strumienia kupisz w sklepie
Dziękujemy firmie Rebel za przekazanie gry do recenzji.