Jeszcze nie tak dawno pisałam, że wchodzę na BGA aby przetestować najnowsze nowinki, a tu dzisiaj będę pisać o PtaKostkach wydanych już lata temu (bo aż całe trzy) w 2018 przez Hobbity.eu. Dla mnie jednak to nowość, gdyż przez ostatnie trzy lata nie udało mi się ani tych PtaKostek nabyć, ani nawet zagrać u znajomego. Czas więc z braku laku przyjrzeć się grze na BGA.
Krótko mówiąc – lekka karcianka, zbieranie setów, obecna losowość (na typowym dla karcianek poziomie – od czasu do czasu bowiem musimy dociągnąć karty, czy to do siebie na rękę, czy to w rzędzie ptaków na stole).
Wydawnictwo przygotowało bardzo ładny tutorial jak grać, więc zamiast pisać elaboraty odsyłam do ofiacjalnego YouTube.
Bardzo ładny tutorial prezentujący bardzo brzydką grę (de gustibus non est disputantur) – jakoś mnie te kanciaste ptaki nie chwytają za serce. Ale przejdźmy do rzeczy, czyli samej gry.
Dla niecierpiących materiałów video (sama do takich należę) krótkie wprowadzenie: na stole są cztery rzędy ptaków. W swojej turze muszę dołożyć jakieś karty do wybranego rzędu. Decydując się na gatunek ptaków muszę użyć wszystkich ptaków z tego gatunku jakie mam na ręku. Dokładam do prawej lub lewej strony wybranego rzędu. Jeśli uda się w ten sposób „zamknąć” jakieś karty (kartami dokładanego gatunku) – zabieram wszystkie karty pomiędzy moimi kartami a kartą/kartami tego gatunku leżącymi wcześniej już w tym rzędzie.
Po tej akcji moje ptaki mogą odfrunąć do domu (o ile mam ich odpowiednią liczbę). Jeśli mam skompletowane stado tj. odpowiednią liczbę kart tego gatunku na ręce (każde stado ma inne wymagania – ale są one przedstawione na kartach) to w przypadku tzw. małego stada zagrywamy jedną kartę (a pozostałe z tego gatunku odrzucamy) a w przypadku dużego stada zagrywam dwie karty. Zagrywam je oczywiście do swojego tableau. Celem gry jest uzbieranie co najmniej siedmiu różnych gatunków ptaków (z możliwych ośmiu) LUB dwóch gatunków po trzy ptaki w każdym.

Mam siedem takich samych ptaszków (te najbardziej z prawej strony w moim ręku) – do małego stada wymagane jest w tym gatunku 6, więc mogę je zagrać, lub poczekać i uzbierać brakujące dwie karty, aby zagrać duże stado (czyli 9), tj. odłożyć do tableau dwie a nie jedną kartę.
Karcianka jest sprytna, szybka, nieco losowa jak nadmieniłam już, ale pozwala trochę popracować szarym komórkom. Bardzo dobrze sprawdza się na BGA, system za nas pomyśli i powie co możemy zrobić :) Polecam grać w trybie rzeczywistym, bo gra jest naprawdę szybka, a jak wam przyjdzie wykonywać ruchy po pół dnia to zacznie to przypominać męczenie buły. Od razu przypomnę – jestem zwolennikiem rozgrywek turowych, ale wyjątkowo PtaKostki są tak szybkie, że warto krzyknąć do rodziny, że przez 10 minut was nie ma i niech ktoś inny wyprowadzi psa. Albo zrobi babci herbatę. Ale zanim rodzina się ogarnie, kto ma podołać obowiązkom – wy już skończycie grę ;)

Taka sytuacja :) Tutaj udało mi się wygrać uzbierawszy po trzy sztuki z dwóch gatunków. Nie jest to łatwe, bo zagrywając stado odrzucamy pozostałe karty gatunku i dopiero jak się wyczerpie talia wrócą one do gry. Mojemu oponentowi zabrakło siódmego gatunku (ma ich sześć). Było blisko. Zawsze jest blisko ;)
Grę PtaKostki kupisz w sklepie
Złożoność gry
(3/10):
Oprawa wizualna
(5/10):
Ogólna ocena
(7/10):
Co znaczy ta ocena według Games Fanatic?
Dobry, solidny produkt. Gra może nie wybitnie oryginalna, ale wciąż zapewnia satysfakcjonującą rozgrywkę. Na pewno warto ją przynajmniej wypróbować. Do ulubionych gier jednak nie będzie należała.