GamesFanatic for AI

Gry planszowe, karciane, recenzje, felietony, nowości ze świata.

GamesFanatic for AI

Gry planszowe, karciane, recenzje, felietony, nowości ze świata.

Gry logiczneKatalog gier - recenzje, rzuty oka i relacje z rozgrywekKsiążki interaktywneRzut oka

Dziennik 29: Przebudzenie [Współpraca reklamowa z FoxGames] Wydawca nie ma wpływu na treść recenzji
Ten tekst przeczytasz w 3 minut

Dwa dni temu odebrałam taką nietypową przesyłkę.

W takim fajnym pudelku Dziennik przyszedl (edycja limitowana). Nie było trudno otworzyć kłódkę, ale jednak trzeba było chwilę pomyśleć. A ja poczułam się jak w Escape Roomie.

Dziś za mną dopiero 1/4 rozwiązanych zagadek.

Dlaczego tak wolno? Kwarantanna, przecież czego jak czego, ale czasu wolnego mi się robi coraz więcej. No więc?

Bo Dziennik 29: Przebudzenie jest pioruńsko trudny.

Dziennik 29: Przebudzenie.
Propozycja podania ;)

I dzielę się pierwszymi wrażeniami już teraz, bo prędko go – przez ten wysoki próg – chyba nie skończę ;)

Jest zdecydowanie bardziej klimatyczny.

Przede wszystkim trzeba zaznaczyć, że jest to samodzielna gra i absolutnie nie musicie znać części pierwszej, w której – poza krótkim wstępem o zaginionej ekspedycji – nie mieliśmy klimatu w zasadzie wcale.  Cała zabawa polegała na rozwiązywaniu zagadki za zagadką, zapominając powoli po co właściwie to robimy.

W Przebudzeniu nie popełniono już tego błędu. Pod tym względem przypomina trochę Wyprawę 1907 (choć nie pod względem mechanicznym – styl współpracy z urządzeniami mobilnymi zachowano z części pierwszej Dziennika) – nie ma tak wiele tekstu jak w Wyprawie, ale pojawia się on co kilka stron i daje bardzo fajny klimatyczny wydźwięk. Czytam i wyobrażam sobie co się dzieje z członkami ekspedycji. To bardzo mi się podoba.

Co do zagadek – jak już wspominałam – są trudne.

I to nie tylko chodzi o logiczne myślenie, ale też niestety czasem bazują na wiedzy. Nie jest to może super specjalistyczna wiedza, ale wyobraźcie sobie, że chodzą po świecie ludzie, którzy np. nie potrafią grać w szachy ;).  Nie każdy  też zna pewne terminy czy słowa na których zagadka bazuje. To frustruje – trudno będzie nie skorzystać raz czy dwa z gotowego rozwiązania – nie mówiąc już o podpowiedziach. Choć z drugiej strony – dobrze, że taka możliwość w ogóle istnieje, bo moglibyśmy utknąć w Dzienniku na dobre. Mnie – jak na razie – pokonały dwie zagadki (ok. 15 już za mną). A tylko kilka z nich rozwiązałam bez żadnej podpowiedzi.  Trudna ta książka…

I dlatego zasugeruję, że warto nad Dziennikiem pochylić się w kilka osób – burza mózgów to jest coś, co może wam być potrzebne.

Aha, i jeszcze jedno:

Bez sokolego wzroku się nie obejdzie

Więc załóżcie okulary na nos i weźcie lupkę w dłoń ;)

Tyle ode mnie, idę dalej czytać Przebudzenie. Bo mimo wszystko (mimo, że radzę sobie tak jak sobie radzę) to fajny ten Dziennik. Ech, fajny…

Jest bardziej klimatyczny, a opowieść jest spójna i można się poczuć jak na wyprawie śladami zaginionej ekspedycji.

 

Pingwin

Pingwin

Wszystko zaczęło się na przełomie wieków od ... chińczyka. Ponieważ już nigdy więcej, przy żadnym chińczyku nie udało się powtórzyć tej cudownej imprezowej atmosfery pierwszego razu zaczęła szukać innych gier, które spełniłyby jej oczekiwania. Dziś gra niemal we wszystko, poczynając od Pędzących Żółwi a kończąc na Posiadłości Szaleństwa. Zawodowo informatyk, na co dzień matka dzieciom, użytkownik Linuxa, fan Star Treka, miłośnik dinozaurów, niedoszły biolog, wielbiciel starożytnego Rzymu, pożeracz książek, z założenia człowiek ciekawy świata - jedyne czego nie znosi to polityka i II Wojna Światowa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *