Bandido
Autor: Martin Nedergaard Andersen, rok wydania: 2016. Gra kooperacyjna przeznaczona dla 1-4 graczy. I znowu (jak w Karibie i Winstonie) – tych 4 graczy to granica umowna. Ale lepiej jej nie przekraczajcie :) bo nie jest łatwo wygrać, a im was będzie więcej, tym trudniej się dogadać i pozamykać wszystkie korytarze, którymi nasz bandyta mógłby uciec.
Mechanika jest bardzo prosta – na środku stołu mamy kartę więźnia i 5 albo 6 (w zależności od wariantu) ścieżek. W swojej turze dokładamy kartę z posród kilku posiadanych na ręku na stół, tak, aby pasowała do już leżącego obrazu. Niczym w Carcassonne. Karty można kłaść w dowolnej orientacji, co jest dość ciekawym rozwiązaniem, są one bowiem prostokątne. Chodzi o to, by pozamykać wszystkie ścieżki. Co nie jest łatwe, bo większość kart jednak z jednej robi dwie albo więcej. Ale część kart posiada zakończenia. Można też czasem tak dołożyć kartę, by z dwóch ścieżek zrobić jedną.
Gra jest w zasadzie typowym pasjansem. Bardzo wiele zależy od tego kiedy i jakie karty przyjdą nam na rękę. Główną mechaniką będzie …. losowość. Nie ma zbyt wielu decyzji – wybory często są oczywiste, choć nie można zaprzeczyć temu, że gra wymaga logicznego myślenia: jak poprowadzić ścieżkę by nie zapędzić się w kosi róg. By nie stanąć przed faktem dokonanym, że tak rozbudowaliśmy labirynt, że nie mamy możliwości dołożenia karty, choćby nam przyszła na rękę.
Gra jest sympatyczna, ale nie będzie należała do moich ulubionych. Zagram, ale jeśli będę miała wybór (np. Karibę) to zdecydowanie wybiorę coś, nad czym będę musiała intensywniej pomyśleć
Moja ocena ogólna Bandido: 5/10
Forest
2-5 graczy. Gra rozwijająca spostrzegawczość, której autorami są Leo Colovini, Fabio Visintin.
Nie jest to na szczęście (a może nieszczęście?) gra czasu rzeczywistego. W swojej turze wykładamy na stół karty lasu i szukamy stworków: sów, wróżek, żab, świętych mikołajów. Gdy znajdziemy 6 lub więcej stworzeń tego samego rodzaju zabieramy wszystkie karty, na których sie one znajdują. To nasze punkty zwycięstwa na koniec gry.
Ponieważ na kartach jest od 0 do 4 różnych postaci jasne jest, że takie zabranie kart ze stołu psuje układ i nasze plany. Bo już, już mieliśmy mieć wróżki w kieszeni, a tu nagle się okazało, że ktoś dołożył żaby i zgarnął karty z naszymi wróżkami, i nagle z pięciu wróżek zrobiło się dwie.
Dokładanie kart trzeba przemyśleć – wiadomo, że lepiej mieć silną kartę w ręki (np. z trzema żabkami) niż te trzy żabki wyłożyć na stół. Bo wtedy większe szanse na to, że przeciwnicy szybko dokończą żabki…
A wynika z tego tyle, że niestety wybory są dość schematyczne, wiele zależy od tego co nam przyjdzie na rękę. Na plus można zaliczyć to, że na kartach są też ilustracje innych postaci, nie biorących udziału w grze. Ot, taka zmyłka, żeby bardziej pobudzić zmysł obserwacji. Na minus – wróżki i mikołaje są bardzo do siebie podobne, podczas gdy żaby i sowy różnią się znacznie. Co może powodować, że będziemy bardziej skupiać się na żabkach i sowach, jako łatwiejszych elementach do wypatrzenia. Na drugi minus – ilustracje są po prostu brzydkie. Ani kolorystycznie mnie nie porwały, ani istotą. Ale to rzecz gustu, może wam się spodobają?
Forest nie jest grą, którą będę polecać, choć zdarzało mi się grać już w gorsze gry. IMHO jest to najsłabsza gra z tej szóstki.
Moja ogólna ocena Forest: 4/10