Home | Wiadomości | Patronaty | Patronat GF: Wyprawa na Biegun

Patronat GF: Wyprawa na Biegun
Ten tekst przeczytasz w 2 minut

Wyprawa na BiegunNiedawno Fox Games ogłosiło wydanie polskiej wersji gry Race to the North Pole, która na nasze stoły trafi pod nazwą Wyprawa na Biegun. Przyszedł więc czas, żebyśmy my ogłosili nasz patronat medialny nad tą grą. Zobaczcie, o czym jest Wyprawa na Biegun i dlaczego nam się spodobała.

Wyprawa na Biegun to familijna gra planszowa, w której gracze wcielają się w ekipy podróżników starających się jako pierwsi dotrzeć do Bieguna Północnego. Muszą przystosować się do nieustających burz śnieżnych oraz przeżyć podstępy rywali, aby zapisać się na kartach historii jako zdobywca tego zamarzniętego kontynentu.
Gracze poruszają się po zmiennej, obrotowej planszy, zagrywają karty ruchu i zasadzek, używają potrzebnego im sprzętu. Ten, który jako pierwszy dotrze wszystkimi swoimi pionkami do centrum planszy, wygrywa grę.

Do wyprawy zasiąść mogą już gracze w wielu 7 lat, w liczbie od 2 do 4, a rozgrywka powinna im zająć około 45 minut. Autorami gry są Jouni Jussila, Tomi Vainikka, a przepiękne ilustracje do niej stworzył Markus Norrgran.

A co o grze sądzą nasi redaktorzy? :

Pingwin: W Wyprawie na Biegun (a właściwie w wydaniu angielskim Race to the North Pole, w które mieliśmy przyjemność zagrać) urzekło mnie piękne wydanie, obracająca się plansza (och, jak mi to przypomina Realm of Wonder, która mimo upływu czasu, wciąż bardzo mi się podoba), dużo negatywnej interakcji, odczuwalny klimat i lekkość rozgrywki. Podoba mi się, że każdy bohater dostaje inne przedmioty startowe, podoba mi się to, że te przedmioty (i te, które otrzymacie w trakcie gry) są mega mocne. Nie lubię gier, które obiecują różnorodność rozgrywki, ale w praktyce unikalne zdolności niewiele dają. Tutaj nie odniosłam tego wrażenia. Zabawne jest to, że – pomijając cztery żetony w rogach planszy (kto pierwszy ten lepszy) – aby zdobyć te mega mocne przedmioty musisz dokopać przeciwnikowi. Podoba mi się też to, że robiąc mu świństwo z premedytacją, masz świadomość ryzyka – niewielkiego być może, ale jednak ryzyka. Możesz wiele zyskać, ale też wiele stracić. Ta gra ma dwa oblicza: albo będziecie się gryźć, kopać i drapać, a sytuacja na planszy będzie się zmieniać o 180 stopni, albo zagracie zachowawczo i przewidywalnie, prawiąc sobie nawzajem uprzejmości. Wybór należy do was.

Ginet: Joanna właśnie opisała grę, która teoretycznie nie powinna mieć szans, żeby trafić w mój gust – pełna negatywnej interakcji, w której nie dość, że miło jest dokopać przeciwnikowi, to jeszcze gra cię za to wynagradza. A jednak Wyprawa na Biegun spodobała mi się. Po pierwsze za sprawą grafik – nieco cukierkowych, ale bardzo ładnych i klimatycznych. Po drugie dzięki obracanej planszy, która wprowadza do taktycznego planowania swojego bieżącego ruchu pewien element strategii. Kiedy opłaca się wywołać obrót planszy, jakich kart użyć i w jakiej kolejności, żeby uzyskać pożądany efekt? I nawet jeżeli nie zależy to wszystko od nas, bo inni gracze też zagrywają karty, które mogą wywołać karuzelę, to jednak taka nowa płaszczyzna planowania jest odczuwalna i daje sporą frajdę. Po trzecie sama mechanika jest satysfakcjonująca, bo niby to zwykłe zagrywanie kart ruchu, ale pozwala trochę pomyśleć, trochę poplanować,  wybrać właściwą (albo i nie) decyzję, jaką kartę zagrać, którą ścieżką pójść lub którego przedmiotu użyć… A wygrać się da nawet nie dokopując przeciwnikowi, wystarczy jedynie dobrze pokombinować… :).

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*