Schotten Totten to karcianka dosyć podobna w feelingu do Zaginonych Miast, jednak znacznie ciekawsza. Podobnie jak w Zaginionych Miastach, jest to gra dla dwóch graczy, co rundę obaj gracze dokładają kartę po swojej stronie „planszy” i dobierają kartę ze stosu. Stos zawiera karty od 1 do 9, w sześciu kolorach. „Plansza” składa się z dziewięciu kart – kamieni granicznych, o które walczą gracze. Dany kamień wygrywa ten gracz, który po swojej stronie zmontuje lepszy układ kart – układy są zaczerpnięte z pokera, jednak mogą się składać najwyżej z trzech kart. Gdy sprawa jest przesądzona – widać kto wygra kamień, jest on zamrażany, nie wolno już do niego dokładać kart. Gracz który wygra pięć kamieni lub trzy kamienie pod rząd, wygrywa.
Karty przedstawiają różnej maści zbirów w szkockich strojach, uzbrojonych w różnej maści lagi i kijaszki. Zabawny klimacik. Dodatkowo w wydaniu Pro Ludo (którym dysponuję) jest zestaw kart specjalnych, jednak można (i moim zdaniem należy) grać bez nich. Niepotrzebnie gmatwają i wprowadzają większą losowość. Wolę Schotten Totten w czystej postaci. Na marginesie – Schotten Totten to ta sama gra, co sporo droższa Battle Line. W Battle Line dodano jedynie karty specjalne – może nawet takie same jak w nowym wydaniu Schotten Totten. Tak czy owak – karty specjalne to kiszka. Lepiej grać bez nich.
Choć na pierwszy rzut oka wygląda to bardzo podobnie do Zaginionych Miast, gra jest zupełnie inna. W Schotten Totten każda karta na naszej ręce ma potencjalne możliwości wejść w kilka różnych zestawów i dopasować się do kilku różnych kamieni. Zależnie od tego co jeszcze nam dojdzie. Nawet jeżeli mamy na ręce mocny układ, trzeba przemyśleć gdzie go wyłożyć – żeby pokonać również mocny układ przeciwnika i żeby przypadkiem to przeciwnik nie pokonał naszego układu. Tymczasem czas nagli – co rundę trzeba wyłożyć jakąś kartę – nie można wykładać samych śmieci czekając na dobre karty, bo to spisuje kolejne kamienie na straty. Gra pełna napięcia i nerwów, blefu i oczekiwania na dobrą kartę, zupełnie różna od (w porównaniu) dość beznamiętnego dobierania kart w Zaginionych Miastach. Polecam.
ZdjęciaMilan Spiele: EUR 9.10 PlayMe: EUR 7.95 Adam-Spielt: EUR 8.25 Funagain (Battle Line): $15.95 |
Ogólna ocena:
Złożoność gry:
Oprawa wizualna:
Dodałem ocenę gry. Słowo komentarza co do oprawy wizualnej. Niska ocena jest podyktowana głównie jakością kart – są zrobione z bardzo cienkiego papieru, łatwo się wyginają i odkształcają. Generalnie chyba najsłabszej jakości karty ze wszystkich moich karcianek. Grafiki też niespecjalnie zachwycają, stąd ocena taka a nie inna.
„dosyć podobna w feelingu do Zaginonych Miast” — w feelingu? A fe :>