Rummikub & Rummikub Xpress [Współpraca reklamowa z TM Toys] Wydawca nie ma wpływu na treść recenzji
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

DSC_0552Bardzo trudno jest pisać recenzję o czymś, co już zostało przegrane wzdłuż i wszerz, i jeszcze wgłąb. Trudno mi będzie zatem napisać cokolwiek nowego na temat klasycznego Rummikuba.

Prawie jak Remik

Zasady w podstawach są dość podobne do karcianego Remika. Dysponujemy kostkami w 4 kolorach o nominałach od 2 do 14. Mamy również jockery, które zastępują dowolną kostkę. Zadaniem każdego z graczy jest jak najszybsze pozbycie się swoich kostek (a początkowo mają ich 14) poprzez wykładanie grup (3 lub 4 takie same nominały, ale w różnych kolorach) lub serii (kolejne liczby – co najmniej 3 – w tym samym kolorze) na środek stołu. Czyli mniej więcej jak w Remiku. Znajdziemy między nimi jednak dwie główne różnice.

Ale jednak Rummikub

20150504_110909Po pierwsze w Remiku, w każdej turze, należało dociągnąć kartę i po ewentualnym wykonaniu jakiś czynności – odrzucić (inną lub tę samą). W Rummikubie albo wykładamy kostki, albo dociągamy nową. Co powoduje, że – jeśli nic nie wykładamy – nasza „ręka” się powoli rozrasta (a nie wymienia). Druga różnica to właśnie cały smak tej gry – kiedy wykładamy serię/grupę lub dokładamy kostki do istniejących układów, możemy dowolnie manipulować wszystkimi kostkami na stole – rozdzielać już istniejące, zabierać kostki i dokładać do nowych układów – praktycznie wszystko (albo prawie wszystko) – byle tylko na koniec były zachowane wszystkie zasady.

To „prawie wszystko”, to postępowanie z jockerami. Po pierwsze – zabrany jocker ze stołu musi zostać dołożony do układu w tej samej kolejce. Ale to wydaje się oczywiste, prawda? A po drugie – nie można podmieniać jockerów kostkami ze stołu – to byłoby zbyt proste :).

To, co mnie zaskakuje, to fakt, jak wielu ludzi Rummikuba lubi. Grają w niego dzieci, grają dorośli. Grają nawet nasi dziadowie. Grają gracze i grają osoby zupełnie przygodne. Bardzo chętnie grają tradycyjni karciarze – nawet jeśli nie grali wcześniej w Remika. Rummikub coś w sobie ma – choć na pewno nie jest to klimat :)

DSC_0545Właściwie jest to gra, która może zadowolić każdego – pod warunkiem, że będzie grał w składzie o podobnych umiejętnościach. I nie chodzi tu znajomość gry – bardziej chodzi o umiejętność abstrakcyjnego myślenia w wielu wymiarach jednocześnie. Grałam już z osobami, które przy miemal każdym swoim ruchu totalnie wszystko zmieniały na stole – i wychodziło to, co chciały, żeby wyszło. Patrzyłam jak zauroczona – ja nie zauważałam nawet połowy z tych możliwości. Z kolei sporo osób gra tak zwyczajnie – tu zabrać kostkę, tam dołożyć – trochę jak w Remika.

Zalety: rewelacyjna gra abstrakcyjna, wymagająca wielowymiarowego myślenia, ucząca również takiego myślenia, świetne narzędzie do ćwiczenia własnego (i nie tylko własnego ;)) umysłu.

Wady: żeby dobrze się bawić, potrzeba aby gracze byli na tym samym poziomie. Jeśli ktoś mocno odstaje w jedną lub drugą stronę (zbyt dobrze myśli lub wręcz przeciwnie – nie radzi sobie z wieloma wymiarami) to może nie poczuć przyjemności płynącej z gry w takim zakresie jakby sobie życzyć . Bo albo będzie psuł radość rywalizacji pozostałym graczom, albo sam będzie się czuł jak piąte koło u wozu. Choć z drugiej strony – element losowy jest przecież obecny, więc choć umysł nie dostaje, może pomóc odrobina szczęścia.

DSC_0549Do mniej istotnych wad tego konkretnego wydania Rummikuba zaliczyłabym nie do końca dobrze napisaną instrukcję. Otóż czytamy w niej, że nie wolno rozdzielać grup ani sekwencji zawierającej jockera, a w chwilę potem widzimy przykład (a nawet dwa przykłady, ale przytoczę tu tylko pierwszy z nich), w którym to właśnie czynimy. Przynam się, że nie bardzo to rozumiem, ale wieloletnie doświadczenie z tą grą potwierdza, że należy się sugerować przykładem, nie abstrakcyjną treścią.

Ogólna ocena
(7.5/10):

Witajcie w Rummikub Xpress

20150504_115914A teraz wyobraździe sobie, że z tych wszystkich kostek oprócz „normalnych” układów możemy jeszcze tworzyć krzyżówki. Witajcie w Xpress :)

Xpress to nie to samo co Rummikub. Xpress to jego wersja kościana, a to oznacza, że będziemy turlać… To oznacza, że nasza „ręka” nie będzie statyczna, będzie się zmieniała nawet bardziej niż w Remiku.

Zasady są równie proste. Każdy dostaje 9 kości. Tura gracza to rzut nimi (w pierwszej turze musi rzucić wszystkimi, potem już tylko decyduje czy chce przerzucić wszystkie pozostałe, czy tylko część) i próba wyłożenia jakiejś trójki (co najmniej trójki) – jak w klasycznym Rummikubie –  ewentualnie próba dołożenia kostek do istniejącej kombinacji. I tutaj także możemy dowolnie operować kostkami leżącymi na stole – byle w ostatecznym rachunku wszystko się zgadzało. I jest jeszcze jedna zasada – można zestawy ze sobą łączyć tak, by niektóre kostki były wspólne – co daje taki właśnie fajny efekt krzyżówki.

DSC_0442Xpress jest grą dla 2 osób. Grą bardzo szybką (ileż może trwać rzucanie 9 kostkami?). Choć rozgrywa się zwykle wiele tur, a o zwycięstwie decyduje wynik końcowy. Jako pełnoprawna gra – nie jest tak emocjonująca jak klasyczny starszy brat. Nie ma tylu możliwości. Kostek raptem jest 18 – jak wiele uda się zrobić kombinacji gdy na stole leży ich powiedzmy 12? Ratuje tę sytuację tworzenie krzyżówek (wspólne dla dwóch układów kostki) – tak, to bardzo ciekawy element gry – ale czasem jest go też za mało. Bywa, że pod koniec rundy czujemy się tak, jak przy klasyku, który dopiero się rozwija i kudy mu do zakończenia.

Jednak jako gra na chwilę, na przerywnik, na 20 minut z którymi nie ma co zrobić – jest wprost świetna. I nie zmienia tego nawet fakt, że kostki mogą się wylosować nieco niesprawiedliwie. Bo numerków mamy 13 + joker. A ścianek na kostce tylko 6. A więc hipotetycznie można tak podzielić te kostki (to nie jest tak, że każdy ma swój zestaw – jest 18 wspólnych kostek, z których pierwszy gracz po prostu losuje 9), że ułożyć coś z tego będzie trochę trudniej niż byśmy tego oczekiwali. Albo jeden z graczy dostanie wszystkie jokery (są 4 takie kostki), a drugi ani jednego.

Podsumowując, w ogólnych ramach Xpress niewątpliwie jest słabsza od klasycznego poprzednika, ale w pewnych sytuacjach należy jej oddać palmę pierwszeństwa. Myślę, że było by lepiej, gdyby każdy z graczy miał swój zestaw kości – różniący się np. kolorem. Punkt wyjścia byłby nieco bardziej sprawiedliwy. Ale i tak jest fajnie.

Żałuję, że nie dane było mi zagrać dwoma zestawami w 4 osoby. Instrukcja nic nie wspomina o takiej możliwości – to tylko moje osobiste preferencje i oczekiwania. Podejrzewam, że liczba kombinacji byłaby wprost olbrzymia – mogłaby dorównać albo nawet przebić klasyczny wariant. Układanie krzyżówek to bardzo mocna strona Xpressa. Gdybyście mieli taką okazję – spróbujcie koniecznie i podzielcie się wrażeniami.

Ogólna ocena
(7/10):

Uważam, że zarówno klasyczny Rummikub, jak i Xpress, a także ich starszy brat karciany Remik – to pozycje obowiązkowe, których wstyd nie znać. Nie będę roztaczać wizji jak to można sie nimi zagrywać godzinami (choć w mojej rodzinie akurat w Remika potrafiliśmy grywać przez całe popołudnia). Ale to pozycja, która dostarcza wiele frajdy i pozwala na międzypokoleniową zabawę w każdym towarzystwie. A to zawsze jest w cenie.



Dziękujemy firmie TM Toys za przekazanie gry do recenzji.


 

Złożoność gry (3/10):

Oprawa wizualna (6/10):

Przydatne linki:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*