David Ausloos, belgijski autor kilku gier, z których najbardziej znana jest kooperacyjna Panic Station sprzed dwóch lat, ponownie rzuca nas w technologiczną i niebezpieczną przyszłość. W grze Rogue Agent gracze kontrolują agentów pracujących dla korporacji znanej jako… „Agencja” (jak ładnie!), której zadaniem jest walka z przestępczością w mieścinie zwanej Rain City.
Przestępcy urządzili sobie tam w ostatnim czasie festiwal zbrodni, której zwykłe siły policyjne nie mogą zmóc. Zwycięży gracz, który osiągnie najwyższy – ósmy – poziom kontroli nad miastem, które dzięki mechanizmom zawartym w grze żyje własnym życiem, głównie tym bardzo niecnym, of course.
W każdej rundzie, w fazie akcji, gracze mają możliwość zdobycia władzy poprzez eliminację zabójców, zdemaskowanie bosów mafijnych oraz rozbrajanie bomb, które grożą zniszczeniem całych dzielnic. Biegając po różnych zakątkach miasta gracze zbierają zasoby, a dzięki informatorom rozproszonym po ulicach i zaułkach unikają niebezpieczeństw ze strony lokalnych rzezimieszków. Nie obędzie się także bez zabawy w kotka i myszkę z policją, która depcze Agencji po piętach chcąc udowodnić jej metody działania nie do końca zgodne z prawem.
W trakcie gry gracze mogą rozwijać swoje postaci oraz wykorzystywany przez nie sprzęt. Ważnym elementem jest ponownie, tak jak w Panic Station, próba rozszyfrowania WHO IS WHO, gdyż w szeregach Agencji mogą czaić się zdrajcy, czyli androidy planujące rebelię. Oni także mogą wygrać grę dzięki niszczeniu ważnych informacji o swojej bazie, jak również poprzez eliminację agentów z krwi i kości.
Rogue Agent jest grą, w której wszystko dzieje się bardzo szybko (jeśli wierzyć zapewnieniom autorów), a której zasady są stosunkowo łatwe do przyswojenia. Gracze będą mieli okazję zarządzać zasobami i ryzykiem poprzez zastosowaną mechanikę rzutów specjalnymi kośćmi, a miasto będzie ciągle ich zaskakiwać dzięki dynamicznemu systemowi zarządzającemu planszą i postaciami.