W pierwszej części felietonu Karol Madaj opowiedział nam o pracy nad grą ZnajZnak, o tym, jak wielu ludzi brało udział przy jej tworzeniu i ile czasu zabrało jej merytoryczne opracowanie. Zaskoczył mnie pomysł połączenia mechaniki gry imprezowej z grą edukacyjną Zaskoczyła mnie poruszona tematyka czyli historia współczesnej Polski. Zaskoczyło mnie ciepłe przyjęcie tej gry przez szkoły. O tym ostatnim jest właśnie druga część felietonu.
Zgodnie z nową podstawą programową, na trzecim etapie edukacji, uczniowie gimnazjum zdobywają wiedzę historyczną dotyczącą okresu od prehistorii do I wojny światowej. Dobrą wolą nauczycieli jest przeprowadzenie zajęć na temat okresu nieobjętego programem nauczania. Wśród gimnazjalistów i uczniów szkół podstawowych, wiedza na temat współczesnej historii Polski zwykle jest niewielka. Wyjątek stanowią oczywiście osoby, które zdobywają ją dzięki własnym zainteresowaniom, środowisku, w którym przebywają i mediom. Z moich obserwacji wynika, że kojarzenie symboli dotyczących okresu II Wojny Światowej jest nawet dość dobre, najgorzej wypada okres Dwudziestolecia Międzywojennego i wszelkie symbole związane z ugrupowaniami politycznymi. We wspomnianej grupie dzieci i młodzieży zastosowanie ma przede wszystkim pierwsza wersja gry, pozbawiona elementu nazywania symboli. Z tą wersją udałam się na lekcję historii w Gimnazjum nr 3 w Trzebini.
Dla młodzieży lekcja była niezwykła, ciekawa, niekonwencjonalna, na luzie. Pierwsze spotkanie z grą wymagało krótkiego wprowadzenia w okresy historyczne, których gra dotyczy. Potem trzeba było wytłumaczyć reguły, pamiętając, że dla większości osób był to pierwszy kontakt z grami planszowymi. Ogromną zaletą jest możliwość jednoczesnego grania przez wszystkie osoby w klasie, różnymi zestawami symboli. Skupiona jest cała klasa. Choć rozgrywka jest bardzo krótka, to można przecież zagrać jeszcze raz po wymianie zestawów kart. Spora liczba symboli, mechanika, zabawa, wykorzystanie zmysłu wzroku to bardzo dobry sposób nauki, albo zachęty do niej. Dalsza część lekcji, w której uczestniczyłam, była już prowadzona przez nauczyciela. W luźnych opowieściach wykorzystał wyselekcjonowane symbole z kart pomocniczych. Wystarczyło zapytać o symbol, powiedzieć o nim nawet jedno zdanie – klasa była zaciekawiona od początku, do końca.
Lekcja historii w liceum z grą ZnajZnak ma już inny wymiar. Zainteresowanie nią jest o wiele większe i bardziej entuzjastyczne. W ciekawy sposób nawiązuje do materiału realizowanego zgodnie z programem nauczania. Nie myślcie, że ta gra stanowi narzędzie dydaktyczne, do którego podchodzi się tylko z powagą. Przekonałam się o tym na lekcji historii w I Liceum Ogólnokształcącym w Chrzanowie. Zaangażowanie w rozgrywkę przerosło moje oczekiwania. Zainteresowanie symbolami było bardzo duże, o czym świadczyło ciągłe wymienianie się kartonikami między uczniami. Do tego mnóstwo pozytywnych emocji – śmiech, ciągłe okrzyki „znalazłem!”, „stop!”, „mam!”. Ucieszyło mnie również podejście nauczyciela historii, który potrafił zasiąść miedzy uczniami i wspólnie z nimi uczestniczyć w tych niekonwencjonalnych zajęciach. Pod względem opracowania historycznego i mechaniki gra zyskała uznanie. Lekcja była naprawdę niezapomniana i wierzę, że znajdzie się w każdej klasie trochę czasu na luźniejsze spotkania z historią.
A jeśli chcecie mieć próbkę emocji to obejrzyjcie kilka sekund z lekcji (nagranie kiepskiej jakości) – było świetnie.
[youtube BtnfI1qoDpQ]
Dziękuję Dyrekcjom szkół, które mnie przyjęły i nauczycielom za chęć współpracy i przygotowanie ciekawych lekcji historii, z wykorzystaniem gry ZnajZnak. Dziękuję uczniom za uśmiech i zaangażowanie.
„Dziękujemy firmie Instytut Pamięci Narodowej (…)”
LOL :)))
Ot, uroki skryptowego uzupełniania treści w j. polskim.
W obcych (niefleksyjnych) to by nie było żadnego kłopotu.