Union Pacific – rzut okiem
Ten tekst przeczytasz w 2 minut

Między dwoma tytułami wyróżnionymi Spiel des Jahres: Elfenland i Ticket to Ride, Alan R. Moon stworzył Union Pacific. Znowu jak w TtR plansza USA, pociągi, sieci połączeń pomiędzy miastami. Nudy! Znowu to samo! Można by rzec na pierwszy rzut oka. A wcale tak nie jest. Pomimo paru podobnych elementów do TtR rozgrywka jest zupełnie inna i naprawdę fajna.

W Union Pacific jedenaście korporacji próbuje opanować USA siecią połączeń kolejowych. Każdy z graczy w swojej turze może wykonać jedną z dwóch akcji. Albo wziąć kartę toru, zbudować nową trasę i wziąć do ręki jedną z akcji giełdowych danej korporacji. Albo wystawić przed sobą pewną liczbę akcji – co oznacza, że jesteśmy jej współwłaścicielem.

W talii kart umieszczone są losowo cztery „scoringi”. W momencie punktacji przelatuje się po wszystkich korporacjach. Sprawdza który gracz ma pierwsze i drugie miejsce w ilości akcji. I dodaje uczestnikowi odpowiednią liczbę punktów, uwzględniając przy tym jak długą trasę udało się korporacji zbudować na terenie USA.

Rozgrywka jest niezwykle dynamiczna, ponieważ tura gracza zajmuje niewielką ilość czasu. Budujemy trasy, a przede wszystkim zdobywamy akcję tak, aby być w nich pierwszym. Choć często podłączanie się jako drugi pozwala podbudować swój wynik. Najważniejsze jest dobrze wyczuć kiedy może nastąpić scoring. I być na to przygotowanym.

Fajna gra, koniecznie pragnę spróbować ją kolejny raz. Dużą zaletą jest też to, że może w nią grać od 2 do 6 osób. Bardzo prosta mechanika, a jednocześnie dająca sporo frajdy i przyjemności z rozgrywki. Do tego dochodzi, że łatwo wciąga kobiety, np. mojej żonie bardzo się podobała.

Przykro tylko, że obecnie gra jest nieosiągalna i można ją nabyć tylko na aukcjach internetowych.

Zdjęcia

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*