Home | Katalog gier - recenzje, rzuty oka i relacje z rozgrywek | Gry logiczne | SideQuest: 7th Sea – recenzja bez spoilerów

SideQuest: 7th Sea – recenzja bez spoilerów [Współpraca reklamowa z Rebel] Wydawca nie ma wpływu na treść recenzji
Ten tekst przeczytasz w 3 minut

7th Sea to system RPG osadzony w fikcyjnym świecie – Thei – który luźno inspirowany jest XVII wieczną Europą. Łączy w sobie klimat spod szyldu płaszcza i szpady, złotej ery piractwa oraz magii i lovecraftowego horroru. Tak ciekawa mieszanka jest doskonałym podłożem dla wszelkich gier planszowych. Jedną z nich jest SideQuest 7th Sea – gra logiczna w typie escape room.

Całość oparta jest o talię kart z zagadkami i zadaniami, przeplatanymi elementami fabularnymi i dialogami. Największym atutem i cieszącą oko niespodzianką jest przestrzenny model lokacji, w której się znajdujemy. Wraz z rozwojem gry będzie się on przekształcał, zmieniał i ujawniał kolejne tajemnice. Duże brawa za pomysł i realizację!

Niezwykle spodobał mi się również sposób sprawdzania odpowiedzi – kilka kafelków i “magiczny” diagram. Jest szybki, niezawodny, a do tego sam w sobie stanowi mini układankę. Jego zaletą jest też to, że jeśli kompletnie się zatniemy, tak że nawet podpowiedzi nic nam nie dają, to w akcie desperacji da się go brute forsować ;)

SideQuest: 7th Sea, to raczej rozrywka na raz, ale żaden z elementów nie jest niszczony w trakcie gry, więc spokojnie możemy do niej wrócić za jakiś czas lub przekazać ją dalej w świat.

Ahoj, przygodo?

Jak wygląda klimat i wierność w stosunku do materiału źródłowego? Niestety nie mogę tego w pełni ocenić, ponieważ z 7th Sea miałam raczej pobieżną styczność – po obejrzeniu kilku sesji online, widzę pewne nawiązania i odniesienia. Fabularnie próbujemy zdobyć artefakt – tarczę ze smoczej stali – który najprawdopodobniej został ukryty w starej pogańskiej kaplicy.  Jeśli jednak ktoś kompletnie nie zna tego systemu RPG i sugerując się tytułem, liczy na typowo piracką przygodę, to tutaj jej nie znajdzie. Tak właściwie, to jakikolwiek klimat, do którego przyzwyczajają nas gry przygodowe, w tym przypadku mocno kuleje i podpiera się drewnianą nogą. Dialogi są słabo napisane, humor do mnie nie przemawia i nawet bohater nie ratuje sytuacji – chyba miał być charyzmatyczny, jest irytujący. Odnoszę wrażenie, że trochę zmarnowano potencjał.

Historia jest prosta i stanowi przede wszystkim tło dla samych zagadek, które są różnorodne, wymagają spostrzegawczości, logicznego rozumowania, orientacji przestrzennej i manipulowania dostępnymi fragmentami scenografii. Poziom trudności na pudełku (3 na 4 możliwe) sugeruje dużo możdżenia, ale powiedziałabym, że niektóre łamigłówki są niezwykle łatwe, takie akurat na rozgrzewkę. Przy kilku trzeba było się mocniej zastanowić, czy skorzystać z podpowiedzi i tylko jedna z nich kompletnie zbiła mnie z tropu. Do dnia dzisiejszego, nie mam pojęcia skąd takie rozwiązanie, a nie inne. Nie do końca jestem też fanką ostatecznego etapu gry, ale tu już nic więcej nie zdradzę.

Samotny awanturnik

Wszyscy wiemy, że “przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę”, bowiem największe przygody przeżywa się w towarzystwie wiernych i oddanych kompanów. SideQuest 7th Sea próbował iść w tym kierunku, ale oznaczenie od 1 do 4 graczy jest, moim zdaniem, lekkim naciągnięciem. Ostatnimi czasy wiele gier, zwłaszcza z kategorii logicznych, cierpi na przypadłość: gra solo, z której ktoś próbuje zrobić wersję multi. Tak też jest w tym przypadku. Na upartego można by ją rozszerzyć nawet na nieskończoną liczbę graczy, tylko po co? Potrzeba obracania i oglądania komponentów zdecydowanie ograniczy zabawę, a zagadki nie są tak złożone, by wymagały burzy mózgów.

Widząc, że gra reklamuje się przynależnością do świata 7th Sea nastawiłam się na ciekawą i wciągającą historię, i to niestety chyba mnie zgubiło. Otoczka fabularna gdzieś tam ledwie majaczy na horyzoncie, ale przynajmniej jest względnie spójna. Szanuję tę edycję SideQuesta za interesujące wykorzystanie elementów przestrzennych oraz zamknięcie całej zabawy w niewielkim pudełku. Nie ukrywam, że pod tym względem zostałam mile zaskoczona i był moment, że wyrwało mi się ciche “wow!”. Niektóre zagadki naprawdę mnie wciągnęły i dlatego mogę grę polecić przede wszystkim łamigłówkowym wyjadaczom, którzy być może docenią kilka niecodziennych rozwiązań i przymkną oko na pozostałe niedoskonałości.

Jeśli zaś, od magii oraz machania szablą czy rapierem, wolicie klimat statków kosmicznych i obcych, to możecie wypróbować SideQuest: Nemesis.

Gra dla 1 – 4 graczy, wiek 14+

Czas gry:  90-120 minut

Wydawca: Rebel

+ ciekawie wykorzystane elementy 3D

+ interesujące zagadki

– spodziewałam się więcej wciągającej fabuły

 

 



Grę SideQuest 7th Sea kupisz w sklepie


 

Dziękujemy firmie Rebel za przekazanie gry do recenzji.


 

Złożoność gry (2/10):

Oprawa wizualna (7/10):

Ogólna ocena (6,5/10):

Co znaczy ta ocena według Games Fanatic?
Do tej gry mamy konkretne zarzuty. Może być fajna i dawać satysfakcję, ale… ale jest jakieś zasadnicze „ale”. Ostatecznie warto się jej jednak bliżej przyjrzeć, bo ma dużą szansę spodobać się pewnej grupie odbiorców.

Przydatne linki:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*