Wyprzedaże? Któż ich nie lubi. Nie ma się więc co dziwić, że korzystają z nich także magowie, którym wiecznie brakuje składników do kolejnych czarodziejskich mikstur lub przygotowywania, zaklęć i klątw. Ale, że osoby obdarzone mocą są zwykle niezwykle zajęte, po sprawunki wysyłają swoich uczniów. Czy Ci będą w stanie zrealizować listę zakupów przygotowaną przez swoich mistrzów? Tego właśnie można dowiedzieć się, zasiadając do gry Mandragora.
Nowość wydawnictwa FoxGames to szybka, ładnie wydana karcianka, o której mogliście już przeczytać na naszej stronie. Jeśli interesuje Was mechanika tego tytułu, odsyłam do recenzji, w której bardzo klarownie kwestie te wyłuszczyła Kashya. Ja tymczasem przejdę od razu do sedna i podzielę się z Wami moimi wrażeniami na temat nowej gry Bruna Cathali.
Czy warto korzystać z wyprzedaży?
Mandragora to tytuł, który przykuł moją uwagę przede wszystkim tematyką. Magia jest mi bliska od zawsze, dlatego gry, które wplatają ją w fabułę, mają na starcie u mnie plusa. Gra podoba mi się też wizualnie. Doceniam fakt, że każda ilustracja jest inna, a wszystkie grafiki są ładne, kolorowe i niezwykle miłe dla oka.
Kolejną zaletą tego tytułu jest to, że stanowi on miks znanych i lubianych mechanik, których połączenie skutkuje przyjemną rozgrywką. Push your luck, set collection, mechanika rondla, nieco negatywnej interakcji i szczypta losowości – całość jest smaczna i lekkostrawna, a dzięki temu, że zasady są łatwe do opanowania, idealnie sprawdza się jako planszówka rodzinna.



Co nie podoba mi się w Mandragorze? Na pewno jej mocną stroną nie jest instrukcja napisana małą czcionką i o dziwnym formacie. Niespecjalnie podoba mi się też rodzaj pudełka, otwieranego jak szufladka. Z jednej strony jest to pomysł oczywiście oryginalny, ale i podatny na zniszczenie dużo bardziej niż klasyczne opakowania.
Ostatnią kwestią, która dla mnie sprawia, że ta gra mimo “mojej” tematyki i zawartych w niej lubianych mechanik jest brak oryginalności. Ot jest to kolejna niewielka karcianka, która ani mnie ziębi, ani chłodzi. Jak ktoś zaproponuje, to zagram, ale sama na stół wyciągnę chętniej kilka innych tytułów tego typu. Stąd mimo dość pozytywnych wrażeń z rozgrywek ostatecznie stwierdzam, że Mandragora nie zdobyła ani mojego serca, ani nie zapewniła sobie miejsca w planszówkowej kolekcji, którą posiadam.


Złożoność gry
(3/10):
Oprawa wizualna
(7/10):
Ogólna ocena
(6/10):
Co znaczy ta ocena według Games Fanatic?
Do tej gry mamy konkretne zarzuty. Może być fajna i dawać satysfakcję, ale… ale jest jakieś zasadnicze „ale”. Ostatecznie warto się jej jednak bliżej przyjrzeć, bo ma dużą szansę spodobać się pewnej grupie odbiorców.