Pędzące żółwie to gra dla dzieci, którą uwielbiają dorośli. Wcielamy się we wleczące się żółwie, które na końcu krótkiego wyścigu mogą w końcu zjeść sałatę. Wydawnictwo Egmont postanowiło wydać edycję dla graczy, którzy, tak jak ja, od stycznia przygotowują się na kolejne Święta. Dzięki temu nawet w środku wakacji będziemy mogli ścigać się do choinki.
W śniegu po skorupę
Zasady świątecznej edycji nie różnią się niczym od pierwowzoru. Zmieniona została tylko szata graficzna i cel na końcu trasy.
Dla przypomnienia – każdy otrzymuje po 5 kart na rękę i losuje jedną płytkę z kolorem swojego żółwia, której nikomu nie pokazuje. Wszystkie figurki trafiają na początek trasy, nawet te, które nie należą do żadnego z graczy. W swojej turze trzeba zagrać jedną z kart z ręki, przesunąć odpowiedniego żółwia do przodu lub do tyłu i dobrać kartę z zakrytego stosu, aby mieć znowu 5.
Jeśli na karcie są plusy, przesuwamy figurkę do przodu. Minusy – do tyłu. Strzałki wskazują na ruch ostatniego na trasie żółwia. Zawsze poruszamy tym zwierzakiem, którego kolor znajduje się na karcie, chyba że jest on wielokolorowy – wtedy sami wybieramy, którego przesuniemy.
Należy jeszcze pamiętać o tym, że jeśli wchodzimy żółwiem na pole, na którym już się ktoś znajduje, aktywny zwierzak wchodzi na plecy kolegi. Jeżeli figurka, która jest na samym dole, miałaby się przesunąć, zabiera ze sobą pasażerów na gapę i ruszają całą zgrają.
Sałata czy choinka?
Mimo że zasady się nie zmieniły, to jakże przyjemniej pędzić do choinki, szczególnie teraz w przedświątecznym okresie. Nie jest to jednak argument do kupienia drugiego pudełka, jeśli posiada się już poprzednie. Na szczęście tak się ociągałam z kupieniem oryginału, że wydawnictwo Egmont zdążyło z zimową wersją, która na pewno u mnie zostanie.
Jak wspomniałam na początku, Pędzące żółwie to gra dla dzieci 5+. Młodsi gracze mogą również próbować swoich sił w wyścigu, ale wtedy warto rozważyć jeszcze bardziej uproszczoną rozgrywkę, czyli ujawnienie kolorów swoich żółwi. I chociaż i grafika i zasady przemawiają do najmłodszych odbiorców, to w gronie dorosłych partie stają się zaciętą walką o pierwszeństwo na mecie i rzadko kończy się na jednej.
Gra jest bardzo losowa i może okazać się, że przez kilka tur nie będziemy mogli poruszyć swoją figurką, ponieważ nie dobierzemy odpowiedniej karty. Nie znaczy to jednak, że jestesmy z góry przegrani, bo nasz kolor prawdopodobnie posiadają inni gracze i w końcu będą musieli go użyć. Sama mechanika jest do bólu prosta, ale w tym przypadku w prostocie siła.
Grę Pędzące żółwie. Wyścig do choinki kupisz w sklepie
Dziękujemy firmie Egmont za przekazanie gry do recenzji.
Złożoność gry
(3/10):
Oprawa wizualna
(6/10):
Ogólna ocena
(7,5/10):
Co znaczy ta ocena według Games Fanatic?
Dobry, solidny produkt. Gra może nie wybitnie oryginalna, ale wciąż zapewnia satysfakcjonującą rozgrywkę. Na pewno warto ją przynajmniej wypróbować. Do ulubionych gier jednak nie będzie należała.