Draftozaur, laureat nagrody najlepszej Dziecięcej Gry Roku 2021 w pełni zasłużył na to wyróżnienie. Świetna, lekka rodzinna gra autorstwa Antoine Bauzy i spółki od pierwszej partii zaskarbiła sobie moją sympatię, dlatego też żywo zainteresowałem się wydanymi w zeszym tygodniu przez Naszą Księgarnię dodatkami – Plezjozaury i Pterodaktyle. Jestem już po pierwszych rozgrywkach więc chętnie podzielę się z Wami moimi wrażeniami.
O zasadach
Oba rozszerzenia zawierają dodatkowe mapy, które dokładamy do naszej planszetki (rzekę na dole, gniazda u góry). Oba zawierają też po jednym gatunku nowych dinozaurów, które dorzucamy do puli głównej (dzięki czemu teraz w puli na start będzie znajdować się jeden dinozaur więcej).
Wybierając plezjozaura układamy go w górnym biegu rzeki, która poprzedzielana jest kłodami. Od tego momentu, za każdym razem jak dołożymy do naszej planszetki dinozaura odpowiadającego temu, który widnieje na najbliższej kłodzie mijamy ją naszym plezjozaurem. Na koniec rozgrywki do punktów zdobytych na podstawowych zasadach doliczamy punkty za każdego plezjozaura w zależności od jego miejsca na rzece.
Planszetka z dodatku Pterodaktyle posiada 5 gniazd, z czego na dwóch umieszczamy losowo dobrane z woreczka dinozaury, a pozostałe zawierają bonusy w postaci dodatkowego punktowania za jeden wskazany rodzaj dinozaurów, 3 punktów zwycięstwa oraz przywileju umieszczania dinozaurów w dowolnej strefie, niezależnie od rzutu kostką. W trakcie rozgrywki, po wybraniu pterodaktyla umieszczamy go na jednym z gniazd aktywując jego bonus, przy czym położenie pterodaktyla na gnieździe, na którym leżał wylosowany na początku partii dinozaur powoduje, że się on wykluwa i przechodzi na wybrane przez nas miejsce na planszetce głównej.
O wrażeniach
Zarówno Plezjozaury, jak i Pterodaktyle, subtelnie i w nienachalny sposób uzupełniają rozgrywkę podstawową. Grając z oboma dodatkami i planując swoją strategię, można całkowicie je pominąć, skupić się na jednym lub spróbować balansować między oboma.
Plezjozaury warto starać się gromadzić w początkowych rundach, ponieważ dzięki temu w późniejszym etapie dobranie odpowiedniego dinozaura pozwoli na ruch kilkoma gadami jednocześnie. Spektrum bonusów dostępnych w gniazdach pterodaktyli jest szersze. Najfajniejszy wydaje się oczywiście ten, który pozwala na ignorowanie kostki przy rozmieszczaniu dinozaurów, ale też nie jest on dostępny od początku, bo gniazda podzielone są na trzy sekcje (2-2-1), które muszą być zasiedlane po kolei, a bonus umożliwiający ignorować wynik kostki terenu znajduje się w ostatniej.
Również graficznie zarówno pudełka jak i planszetki ładnie komponują się w całość, choć – przynajmniej w moim egzemplarzu –po dopasowaniu wszystkich planszetek – widoczne jest lekkie niedopasowanie części grafik.
Wszystko to plusy dodatków. Jedynym mankamentem może być ich cena. Ja zestaw dwóch dodatków na Planszeo znalazłem najtaniej za 77,99 zł, natomiast na i-szopie po 77,79 zł. Podstawowa wersja gry w obu porównywarkach to koszt odpowiednio 47,30 zł oraz 49,90 zł czyli o 1/3 mniejszy. Pamiętać jednak trzeba, że koszt produkcji podstawki dwa lata temu był wiele niższy niż obecnie, stąd też zapewne różnica w ich finalnej cenie.
Gdyby cenę odsunąć jednak na bok i wziąć pod uwagę tylko to co dodatki mają do zaoferowania, to moim zdaniem jest to całkiem udane urozmaicenie tej bardzo dobrej gry rodzinnej. Jeżeli Drafrozaura jeszcze nie macie to warto zacząć od zakupu samej podstawki, a dopiero – jeżeli się spodoba – zainteresować się dodatkami.
Grę Draftozaur z dodatkami kupisz w sklepie
Dziękujemy firmie Nasza Księgarnia za przekazanie gry do recenzji.