Recto Verso, znane w poprzednim życiu jako La Boca, to sympatyczna gra o układaniu kolorowej bryły z drewnianych klocków w taki sposób, żeby dwie osoby jednocześnie były zadowolone. Rozgrywkę tłumaczy się sprawnie, zasady są intuicyjne, partyjka trwa dosłownie chwilę. W związku z tym postaram się streszczać, bo głupio byłoby gdyby ten tekst czytało się dłużej niż grało w grę. która jest jego tematem.
ILU GRACZY?
Zacznę trochę pod włos. Instrukcja swoim układem sugeruje, że jest to gra wieloosobowa z wariantem dla dwóch graczy, podczas gdy moje wrażenie jest wręcz odwrotne. RectoVerso to przede wszystkim dwuosobowa układanka ćwicząca komunikację i wyobraźnie przestrzenną, a możliwość zagrania w więcej osób we współzawodniczących, rotujących parach to taki dodatek przy okazji. Sedno pojedynczej partii się nie zmienia, a fakt odrobinę innego interpretowania otrzymanych punktów to pomijalny szczegół.
Mniej pomijalnym szczegółem jest fakt, że w grze wieloosobowej wszyscy poza parą zaangażowanych osób tylko się przyglądają i czekają, co jest takie trochę takie sobie. Może to działać jako niezobowiązujący dodatek do spotkania towarzyskiego, ale nie jako sedno planszówkowej imprezy, nawet bardzo lekkiej.
PŁASKA PERSPEKTYWA
Celem Recto Verso jest jak najszybsze ułożenie na niewielkiej planszy kolorowych klocków w taki sposób, żeby patrząc z boku ułożyły się one w ukazany na wylosowanej wcześniej karcie wzór. Byłoby to zadanie skrajnie trywialne, gdyby nie jeden szczegół. Po drugiej stronie stołu siedzi drugi gracz, którego zadanie jest identyczne. A sednem jest to, że ta druga osoba patrzy na układankę i na kartę z drugiej strony i ma ułożyć inny wzór korzystając z tych samych elementów. Koniec końców powstanie figura, która spełniać będzie jednocześnie oba warunki.
KOOPERACJA
Jako idea spisana na papierze ten koncept podoba mi się szalenie. Z jednej strony każdy z graczy rozwiązuje własną łamigłówkę, a z drugiej gra wymusza rozmowę lub inny typ komunikacji, w tym niewerbalnej. Bo moja łamigłówka to tak naprawdę tylko pół łamigłówki i gdzieś trzeba pójść na kompromis. Co z tego, ze u mnie wszystko się zgadza, jeśli partner jest niezadowolony? Szkoła życia w małym pudełku.
W praktyce natomiast… teoretycznie nadal wszystko działa jak trzeba, ale jest jakoś zbyt łatwo. I nawet trudniejszy wariant zagadek rozpykiwaliśmy w czasie krótszym niż taki, który pozwala poczuć satysfakcję z podjętego wyzwania.
CZYLI W SUMIE
Recto Verso uważam za bardzo dobrą rzecz do grania z dziećmi lub z osobami, które bardzo lubią grać w układanki w duchu Ubongo, ale zawsze zajmują miejsca z tyłu stawki. Dobry pomysł, bardzo dobre i funkcjonalne wykonanie, nie powiem o tej grze złego słowa. Ale ja już pewnie do niej nie wrócę.
Złożoność gry
(2/10):
Oprawa wizualna
(7/10):
Ogólna ocena
(7/10):
Co znaczy ta ocena według Games Fanatic?
Dobry, solidny produkt. Gra może nie wybitnie oryginalna, ale wciąż zapewnia satysfakcjonującą rozgrywkę. Na pewno warto ją przynajmniej wypróbować. Do ulubionych gier jednak nie będzie należała.