Upały za oknem nie zachęcają do wychodzenia z domu, o ile miejscem docelowym nie jest takie z cieniem i wodą pod ręką. Jednak wydawnictwo Piatnik postanowiło przypomnieć także o innym, bardzo skutecznym sposobie na ochłodę.
W średniej wielkości pudełku znajdziemy planszę, kostkę, żetony wafelków i smaków oraz instrukcję. Wszystko jest bardzo kolorowe i cieszy oczy. Do gry mogą zasiąść 2-4 osoby od 6 roku życia. Oprawa graficzna i limity wiekowe od razu sugerują grę dla dzieci i jest to jak najbardziej poprawne skojarzenie.
Przygotowanie do rozgrywki jest szybkie. Na środku kładziemy planszę, a na niej, na wyznaczonych polach, losowo umieszczamy żetony smaków. Liczbę wafelków dostosowujemy do liczby osób zgodnie z instrukcją, a z pozostałych tworzymy zakryty stos. Każdy bierze po jednej płytce i nie pokazuje pozostałym.
Gracze rozgrywają swoje tury zgodnie z kierunkiem ruchu wskazówek zegara. Na początku decydujemy, czy rzucić kostką. Jeśli to zrobimy, liczba wyrzuconych oczek będzie określała, ile razy możemy przesunąć smaki na planszy. Jeśli nie wykonamy rzutu, zawsze mamy trzy kroki do wykorzystania. Na kostce może wypaść symbol lodów. Wtedy omija nas kolejka, ale możemy na rękę wziąć kolejny wafelek.
Dostępne ruchy możemy wykorzystać na jednej lub wielu płytkach smaków, ale tylko pionowo lub poziomo, nigdy na skos. Możemy wyjść za krawędź i pojawić się po drugiej stronie planszy, jeśli pole nie jest zajęte. Na każdym kwadracie może znajdować się tylko jeden smak.
A jaki jest nasz cel? Musimy tak przesuwać żetony, aby sąsiadujące ze sobą w linii poziomej lub pionowej trzy płytki stworzyły zestaw, który mamy na wafelku trzymanym w ręce. Gdy to się uda, realizujemy zamówienie i wykładamy przed siebie ukończone zadanie. Jeśli mamy pustą rękę, dobieramy kolejną płytkę ze stosu.
Gra się kończy, gdy po spełnieniu wymagać wafelka nie możemy dobrać kolejnego. Wtedy sprawdzamy, kto wyłożył najwięcej płytek i wyłaniamy zwycięzcę. Ta osoba zostaje okrzyknięta mistrzem maszyny do lodów.
Freeze factory to czwarta propozycja od wydawnictwa Piatnik spośród ostatnich nowości, która pojawiła się na naszym stole. Wszystkie są przeznaczone dla dzieci, ale każda stawia na inną umiejętność, którą młodzi gracze mogą poćwiczyć podczas rozgrywki. Tym razem będzie to planowanie i myślenie przestrzenne na poziomie dosyć prostym, bo dostosowanym do rozwijających się dopiero zdolności dzieci.
Utrudnieniem jest ciągle zmieniające się położenie smaków na planszy. Nie tylko my dążymy do odpowiedniego ustawienia, pozostali gracze mają swoje wafelki. Zanim ponownie będzie można wykonać swój ruch, wszystkie żetony mogą znajdować się w zupełnie innych miejscach. Dlatego musimy dobrze wybierać – rzucić kością i ryzykować mniejszy wynik lub nawet utratę kolejki, czy świadomie brać trzy kroki wiedząc, że inni robią po pięć lub sześć. Nawet w tak prostej grze musimy podejmować decyzje. Dla dzieciaków będzie to okazja do przygotowania się na cięższe tytuły, do których dopiero dorosną.
Podobnie jak w poprzednich nowościach od wydawnictwa Piatnik, tak i tutaj dorośli niewiele znajdą dla siebie, chociaż jest to tytuł bliższy kategorii gier rodzinnych, do których usiądą rodzice z dziećmi, niż tylko dla najmłodszych. Losowe rzuty i ciągle zmieniająca się sytuacja na planszy powodują, że mali gracze mają szanse na wygraną ze starszymi.
Złożoność gry
(3/10):
Oprawa wizualna
(7/10):
Ogólna ocena
(7/10):
Co znaczy ta ocena według Games Fanatic?
Dobry, solidny produkt. Gra może nie wybitnie oryginalna, ale wciąż zapewnia satysfakcjonującą rozgrywkę. Na pewno warto ją przynajmniej wypróbować. Do ulubionych gier jednak nie będzie należała.