Home | Katalog gier - recenzje, rzuty oka i relacje z rozgrywek | Gry karciane | Mystic Vale: Big Box – pierwsze wrażenia

Mystic Vale: Big Box – pierwsze wrażenia Rzut okiem •••
Ten tekst przeczytasz w 3 minut

Premierowa redakcyjna rozgrywka w polską wersję Mystic Vale za nami. Zanim jednak przyjdzie czas na szersze recenzje kilka moich wrażeń z pierwszej (dwuosobowej) partii.

Mystic Vale w wydaniu zafundowanym nam przez Portal Games pojawi się w wersji big box, co oznacza, że poza podstawową wersją gry, pudełko będzie zawierać jeszcze trzy dodatki do tej pory sprzedawana oddzielnie. Ja zagrałem jedynie w wersję podstawową i do niej będę odnosić moje wrażenia.

Gra funduje nam mieszankę dość prostego deck buildingu z mechaniką push your luck. Tury graczy odbywają się naprzemiennie, aż do momentu wyczerpania żetonów punktów zwycięstwa (punkty te poza żetonami możemy zdobyć również z kart). W grze mamy dwie „waluty”. Za jedną – manę – kupujemy rozwinięcia kart, za drugą – duchy – karty Doliny, które wystawiamy do naszego tableau (głównie  dające punkty zwycięstwa lub cechy specjalne).

Mechanika push your luck skorelowania jest natomiast z wielkością naszej „ręki”. Nie mamy tutaj z góry narzuconej liczby kart, z którą rozpoczynamy turę. Możemy je dociągać dopóki nie spasujemy, albo do momentu, kiedy na naszych kartach pojawi się czwarty symbol zepsucie, jednak w tym drugim momencie musimy się pogodzić ze stratą tury.

Centralnym pomysłem MV jest jednak świeże spojrzenie na deck building, polegające na budowaniu kart (w miejsce budowania talii). Otóż zamiast kupowania nowych kart mamy tutaj kupowanie ulepszeń, które wkładamy do koszulek z talii podstawowej, dzięki czemu możemy pokusić się nawet o takie rozbudowanie naszej talii, w którym nie znajdą się dwie jednakowe karty.

Przyznam, że początkowo myślałem, że dana graczom możliwość projektowania poszczególnych kart z różnych elementów jest tylko sprytnym chwytem marketingowym, który zrekompensować ma dosyć małą (chociażby w porównaniu do Dominiona) liczbę zestawów. Po partii przyznaję jednak, że tworzenie talii, w której karty będą się mocno różniły od siebie swoim działaniem przyniosło mi sporo frajdy.

Podoba mi się również wpleciona w deck building mechanika push your luck, chociaż w partii, którą miałem okazję zagrać była ona dla mnie wyjątkowo mało łaskawa. Niemniej jednak pozwala ona zapobiec (a przynajmniej próbować zapobiec), sytuacjom kiedy wylosowana przez nas w danej turze ręka kart jest dla nas zupełnie bezużyteczna.

Nasza rozgrywka trwała około 40 min (czas pewnie będzie można skrócić w miarę ogrania) i była dosyć płynna, chociaż z upływem czasu kombosiki na kartach stawały się coraz okazalsze, co nieco wydłużało poszczególne tury. Niemniej jednak oczekiwanie na koniec ruchu przeciwnika nie dłuży się nadto, tym bardziej, że w trakcie jego tury można planować własną.

Podsumowując, ciekawe rozwiązanie z ulepszaniem kart, fajny pomysł na połączenie budowania talii z mechaniką push your luck. Crafting kart daje sporo możliwości i dużą regrywalność, tym bardziej mając na uwadze znajdujące się w pudle dodatki. Ja po pierwszej partii mam ochotę na kolejne, zwłaszcza, że widzę jeszcze wiele nieodkrytych możliwości.



Grę Mystic Vale: Big Box kupisz w sklepie


 

Przydatne linki:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*