Topek ciąg dalszy, czyli kolejny odcinek naszego mini-cyklu. Dziś redakcyjne TOP3 gier dziecięcych wydanych u nas w zeszłym roku:
Aga Satława: Dziennik: Zagadkowa Podróż – Michał Gołębiowski, Wojciech Grajkowski (FoxGames)
Uwielbiam połączenie gier planszowych i książek. Nie trafiłam jeszcze na takiego gamebooka, który by mnie zawiódł. Nie inaczej było ze skierowanym dla najmłodszych graczy Dziennikiem: Zagadkową Podróżą. Opowiada on historię Karolinki, Kazika i ich fretki Hiacynty, podążających tropem porywacza Zagadroida – robota tworzącego łamigłówki na temat tego, co widzi. Pod względem “literackim” warto pochwalić wciągającą fabułę, zabawne kreacje bohaterów, a także przemycenie do treści książki sporej dawki wiedzy o zwiedzanych przez dzieciaki miejscach. Jeśli chodzi o “gamingową” stronę książki, zdecydowanie muszę pochwalić pomysłowe zagadki o różnym stopniu skomplikowania, a także fakt, że w przeciwieństwie do wielu tego typu pozycji, do gry nie jest potrzebna aplikacja. Zamiast niej podpowiedzi i odpowiedzi odczytujemy za pomocą dekodera. Jeśli dodamy do tego fakt, że książka pełna jest ilustracji w sam raz do pokolorowania, mamy komplet powodów, dla których sądzę, że Dziennik: Zagadkowa Podróż zasługuje na miano Najlepszej gry dla dzieci Anno Domini 2020.
Pingwin: Draftozaur – Antoine Bauza, Corentin Lebrat, Ludovic Maublanc, Théo Rivière (Nasza Księgarnia)
Dinozaury, mechanika draftu oraz śliczna oprawa graficzna. Do tego krótki czas gry, brak przestojów (wszyscy gramy w tym samym czasie) – czyż może być lepiej? Pojęcie gry dla dzieci jest dość szerokie – pięciolatek raczej w to nie pogra, ale 8- czy 10-latek już tak. Ja sama nie grałam z dziećmi (wszystkie moje partie były z młodzieżą oraz dorosłymi) ale moi znajomi tak i bardzo go sobie chwalą. Tak czy owak, temat wdzięczny, mechanika bez zarzutu, spora regrywalność. Bardzo mi się podoba, że są dwie plansze – letnia i zimowa, co sprawia, że gry się różnią nie tylko z powodu losowego doboru meepli i rzutów kostką. Gra jest mocno taktyczna, uczy przewidywania, liczenia, wprowadza elementy rachunku prawdopodobieństwa, uczy logicznego myślenia. A jak zdobędziemy mini-dodatek, to mamy nawet elementy zręcznościowe. Dla mnie była to miłość od pierwszego wejrzenia (i trwa nadal). Zarówno w kategorii gier familijnych jak i stricte dla dzieci (dla tych nieco starszych dzieci).
Ginet: Zombie Kidz: Ewolucja (FoxGames)
Mechanika pierwszych partii w zasadzie nie różni się od tej ze Strasznego Dworu – tym razem bronimy szkoły przed plagą zombie starając się zamknąć cztery prowadzące do niej bramy. Zombie Kidz: Ewolucja to jednak legacy. Oznacza to, że gra rozwija się (niemal) z każdą rozgrywką i kolejne partie będą znacząco różnić się od tych początkowych. Gra staje się dużo ciekawsza, zombie robią się bardziej agresywne i atakują w większej liczbie, ale i my dostajemy nowe możliwości obrony. Mimo zachowania elementu losowego, rozgrywka staje się też dużo bardziej wymagająca. Nieraz sytuacja wymaga od nas chwili zastanowienia i mądrego zaplanowania najbliższych ruchów. Krótko mówiąc Zombie Kidz: Ewolucja stają się bardziej gamerskie, zachowując jednak przy tym lekki dziecięcy charakter. Gra wciąga, szczególnie dzieci, które albo to chcą jak najszybciej odkryć nowe koperty, albo wypróbować nowo odkryte mechaniki. Przy zastrzeżeniu, że jest to jednak głównie gra skierowana do dzieci i od pewnego wieku może się jednak wydawać niektórym nieco infantylna, uważam, że jest to świetny wybór jeżeli chcecie spędzić czas przy planszy ze swoimi pociechami.