Fabryka czekolady [Współpraca reklamowa z Nasza Księgarnia] Wydawca nie ma wpływu na treść recenzji
Ten tekst przeczytasz w 3 minut

Fabryka czekolady (Throne and Grail)
Projektant: Nao Shimamura
Liczba graczy: 2
Czas gry: ok. 20 min.
Wiek: 8+
Rok wydania: 2016 (PL: 2019)
Wydawca PL: Nasza Księgarnia
Mechanika: set collection

Wydana w 2016 japońska gra Throne and Grail. Jak już się zdążyliśmy przyzwyczaić – rodzime wydanie zostało przetematowione i nabrało zupełnie innego wyrazu graficznego, co w sumie, patrząc po zdjęciach z BGG, wyszło mu na dobre.

Za grafikę odpowiada Przemysław Fornal – ilustrator takich gier jak Bukiet czy Port Gdańsk.

Rozgrywamy 4 rundy, które będą trwały – każda 6 tur. Pięć razy dołożymy tabliczkę czekolady na taśmę produkcyjną a raz (niekoniecznie na koniec rundy) weźmiemy pięć ostatnich czekolad. Mega proste. Szkopuł w tym, że czekolady te są mniej albo więcej warte – są takie z posypką, które explicite przynoszą punkty, są z bakaliami, które punktują za przewagi, ale też dadzą punkty za zebranie setu wszystkich czterech dodatków (ciasteczka, migdału, maliny i jagody), są też takie, które przyniosą stratę. Pracownicy fabryki lubią grać w planszówki i co poniektóre tabliczki zaabsorbowały meeple, kostki oraz pionki. Generalnie na koniec gry liczymy punkty, ale może się tak zdarzyć, że ktoś zbierze wszystkie trzy białe czekolady – wtedy natychmiast wygrywa.

Te białe czekolady są dodatkowym utrudnieniem, bowiem  trzeba oprócz liczenia punktów pilnować, by wziąć przynajmniej jedną taką tabliczkę (wtedy mamy gwarancję, że przeciwnik nie wygra przez nokaut). Jest to rozwiązanie łamiące schematyczność w tej grze, jest ona dzięki temu mniej przewidywalna i bardziej emocjonująca. Jednak czasem ta biała czekolada potrafi uwierać. Zdarzyło mi się kilka partii, w których miałam poczucie kompletnej bezradności, w której posiadanie / nie posiadanie tabliczki czekolady na ręku wymuszało takie a nie inne zagrania.

I choć dla niektórych będzie to dodatkowym wyzwaniem, a dla niektórych dobrodziejstwem inwentarza, to gra zła nie jest. Dostałam ją w pakiecie z dwoma innymi – Krukami i Głębią – i mnie osobiście Czekolada (a w zasadzie Fabryka czekolady) podeszła najmniej. Nie bardzo podobają mi się też rozmiary kart – to wymaga sporego stołu, podczas gdy mogłoby się obyć bez takich wyolbrzymień – zwykłe dominionowe karty, albo nawet mniejsze, i gra byłaby kieszonkowa. Te są zdecydowanie za duże.

Tak punktujemy – bakalie za przewagi oraz pełne sety, każda posypka to po prostu punkty dodatnie, a pionki, meeple i kostki – punkty ujemne

Fabryka czekolady jest zakwalifikowana jako gra blefu, ale trudno tu cokolwiek blefować. Nie ma rozmów (a przynajmniej w moim gronie) – jest łypanie podejrzliwie okiem i domyślanie się co możesz mieć i czy wiesz, że ja wiem, że ty wiesz…. Tak czy owak łut szczęścia ma tu kolosalne znaczenie.

Gra jest przyjemna, ale – w moim odczuciu – niespecjalnie porywająca. Ot, i tyle.



Grę Fabryka czekolady kupisz w sklepie


 

Dziękujemy firmie Nasza Księgarnia za przekazanie gry do recenzji.


 

Złożoność gry (3/10):

Oprawa wizualna (7/10):

Ogólna ocena (6.5/10):

Co znaczy ta ocena według Games Fanatic?
Do tej gry mamy konkretne zarzuty. Może być fajna i dawać satysfakcję, ale… ale jest jakieś zasadnicze „ale”. Ostatecznie warto się jej jednak bliżej przyjrzeć, bo ma dużą szansę spodobać się pewnej grupie odbiorców.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*